PoemProject PoemProject PoemProject
SZUKAJ:     Tytuły  Autorzy    
Home
Dzisiaj dodane
Dodane w tygodniu
TOP
Pokaż tomiki
Autorzy
O PoemProject
Historia
Regulamin serwisu
Patronat medialny
Współpraca
Forum PP
Kontakt
Login:
Hasło:
Rejestruj się
Zapomniałem hasło
Malachiasz Szatz
bajończyk ;)...
...więcej...
Gości online:
56
Liczba wierszy w serwisie:
25502
PARTNERZY SERWISU:
Kongres Kultury Polskiej
Śródmiejski Ośrodek Kultularny w Krakowie
Fragile - pismo kulturalne
Beata Skulska-Papp
888
TARANTULA

Na dachu pewnego wieżowca
Nad mieszkaniem małego chłopca
Zamieszkała tarantula,
Duża, wielkość średniego arbuza.

Kiedy zima się zbliżała
To sobie pomyślała,
Że dobrze by było znaleźć mieszkanko.

Padały deszcze a ją brały
Straszliwe dreszcze.
Nie miała parasola ani płaszcza
Więc poszła trochę przejść się.

Zniżyła się po ścianie piętro niżej
I zobaczyła uchylone okno,
Podeszła bliżej..

I cmyk! wskoczyła do środka w mig.
Ostrożnie się rozejrzała
I za firankę się schowała.
Wyjść się strasznie bała,
Ale na dach wracać nie zamierzała

Zimą zdechnie na dachu biedaczka
A tutaj jakoś przeżyje,
Może znajdzie suchego robaczka..?
Zrobi pajęczynę w rogu pokoju
I zje ususzone muchy
Które trzyma w wielkim słoju

Kiedy tak za firanką rozmyślała
Jakieś kroki usłyszała.
Przeraźliwie się bała.
Wystawiła jedno oko,
Potem drugie i swoje nogi długie.

Ale nagle się potknęła
I upadła na podłogę,
Gdzie złamała przy tym swoją prawą nogę.
Jak jęczała, jak płakała,
Że o krokach dziwnych zapomniała.

Kiedy jednak się ocknęła
Zobaczyła,że jakaś istota
Do niej rękę wyciągnęła.
To był chłopiec mały z piłką,
z uśmiechniętą minką.

Wziął ją na ręce choć była ciężka,
I zaniósł ją na łóżko
I zapytał gdzie mieszka..?
Odpowiedziała z drżeniem,że na dachu
Nie pozbywając się nadal wielkiego strachu.

Chłopiec usztywnił jej nogę
Dał się napić i powiedział,
Aby przespała się choć trochę.
Tak zrobiła jak powiedział.
Zasnęła a on ciągle przy niej siedział.

Ze zdziwionym patrzył na nią wzrokiem
Na jej oczy wypełnione jeszcze szokiem.
Przykrył ją kocem,
Pod głowę podłożył poduszkę,
I głaskał ją w chorą nóżkę.

W tym dniu nie poszedł do szkoły.
Powiedział mamie,że jest chory.
A że mama pracowała,
Tarantula z chłopcem w mieszkaniu
sama została.

Opiekował się nią trzy dni.
Wydawało mu się, że to wszystko się śni.
Zaproponował jej żeby przezimowała,
I u niego została.
Natrętną być nie chciała,
Ale innego wyjścia nie miała.
Bardzo mu podziękowała
I delikatnie go w policzek pocałowała..




Liczba czytań: 1927 || Liczba głosów: 0
Prześlij link do tego wiersza znajomemu:
Email:
ostatnio dodane wiersze
1. U źródła
2018-11-17
2. ***
2018-11-17
3. ***
2018-11-17
4. ***
2018-11-17
5. End
2018-11-17
6. Wędrowiec
2018-11-17
7. Zraniony anioł
2018-11-17
8. Wernisaż
2018-11-16
9. Zapomniane podania (Żyleta)
2018-11-16
10. We mnie
2018-11-16
11. Brak mi twoich ust
2018-11-16
12. Mistrz Achów i Ochów
2018-11-16
13. ***
2018-11-16
14. refleksja
2018-11-16
15. ***
2018-11-16
16. W ogrodzie
2018-11-15
17. 15.11.2019r.
2018-11-15
18. Urzeczony
2018-11-15
19. Pudełka
2018-11-15
20. Ołówek
2018-11-15
21. ***
2018-11-15
22. "W ciemności"
2018-11-15
23. ***
2018-11-14
24. Zew
2018-11-14
25. We mgle codzienności
2018-11-14
26. Nie mam czasu
2018-11-14
27. z Tobą
2018-11-14
28. ***
2018-11-14
29. Deszcz
2018-11-14
30. Zakamarki
2018-11-13
31. Naocznie
2018-11-13
32. ***
2018-11-13
[Home][Autorzy][Rejestruj się][Regulamin serwisu][Kontakt][Zgłoś naruszenie]


Copyright © 2006 - 2018 PoemProject