PoemProject PoemProject PoemProject
SZUKAJ:     Tytuły  Autorzy    
Home
Dzisiaj dodane
Dodane w tygodniu
TOP
Pokaż tomiki
Autorzy
O PoemProject
Historia
Regulamin serwisu
Patronat medialny
Współpraca
Forum PP
Kontakt
Login:
Hasło:
Rejestruj się
Zapomniałem hasło
chacharek
Czasem słowem, czasem gestem po prostu jestem...
...więcej...
Gości online:
39
Liczba wierszy w serwisie:
24309
PARTNERZY SERWISU:
Kongres Kultury Polskiej
Śródmiejski Ośrodek Kultularny w Krakowie
Fragile - pismo kulturalne
Beata Skulska-Papp
888
Dyktaturka

Za siódmą górą, przed wieków wiekiem,
Gdy człowiek jeszcze nie był człowiekiem.
W pradawnym lesie obok strumienia
Co w drzew stuletnich płynie podcieniach,
A potem niknie w cienistej dali,
Żyła społeczność dzielnych krasnali.
Było im w lesie bardzo wygodnie,
Bowiem fachowo mądrze i zgodnie
Sprawował władzę zespół krasnali
Tych , co najlepiej się na tym znali.
Ustanowili pewne zasady,
A głowy mieli nie od parady.
Inteligencja ich i rozsądek
Spowodowały to, że porządek
Oraz harmonia w ich świecie małym
Od bardzo dawna już panowały.
Bowiem rządzenie , to nie zabawa.
Najtęższe głowy stanowią prawa,
Inni czuwają by ich przestrzegać
Tacy, na których można polegać,
Którzy zadbają o społeczeństwo
O ich wygodę i bezpieczeństwo,
Żeby krasnale mogły wieść życie
W szczęściu , spokoju i dobrobycie.
Na ten dobrobyt każdy się składa.
Ciężko pracuje cała gromada.
Jeśli się komuś noga powinie
Inni pomogą ,nikt tu nie zginie.
Trybunał władzy patrzy na ręce .
Sprawdza wnikliwie jej kompetencje.
Bada świadectwa, rekomendacje,
Uczciwość oraz kwalifikacje .
Bo czasem zdarza się sytuacja,
Że chwiać zaczyna się demokracja,
Że komuś marzy się wielka władza ,
Własne porządki chciałby wprowadzać,
Wszystkich ustawiać i kontrolować,
Społeczność sobie podporządkować.
I właśnie po to są trybunały,
Żeby się takie rzeczy nie działy,
By każdy krasnal zasad się trzymał
I ponad miarę się nie nadymał.
Prawo stworzono nie bez przyczyny
I każdy krasnal za swoje czyny
Odpowiedzialność ponosić winien.
Jeśli zasłuży , to nie ominie
Go za występek dotkliwa kara
I wyląduje w ciemnych pieczarach,
Gdzie będzie musiał ciężko pracować,
By swoje winy odpokutować.
Lecz w każdym gronie może się znaleźć
Ktoś, kto się zasad nie trzyma wcale.
Kto jest przebiegły i mu się zdaje,
Że on powinien zarządzać krajem.
Jest zadufany w sobie i wierzy,
Że mu się słusznie władza należy
I kraj krasnali, wraz z społecznością
Stać się powinny jego własnością.
Pragnie zagarnąć społeczne mienie,
Żeby nim własne wypchać kieszenie.
Tak się zdarzyło pewnego razu.
Spod omszałego starego głazu
Pokryty pleśnią i pajęczyną,
Lecz pewny siebie krasnal wychynął.
Śmiało rozejrzał się dookoła
I do podobnych sobie zawołał:
- Po co się męczyć ? Po co się trudzić?
Nie ma potrzeby rąk sobie brudzić.
Musicie tylko związać się ze mną?
Wierzyć we wszystko co powiem w ciemno
I wykonywać wszystkie rozkazy.
- Wnet się dokoła podniosły głazy
I wszyscy co się tam dekowali,
Tłumnie do jego partii przystali,
Bo im obiecał, że bardzo bliska
Jest kasa, władza i stanowiska.
Krasnala tego Mlaskaczem zwano.
Wiadomo czemu zyskał to miano .
Jego ciumkanie wnet , jak wieść niesie,
Dało się słyszeć w calutkim lesie
I bardzo szybko go otoczyła
Zgraja , co to się pracą brzydziła.
Na koszt krasnali wygodne życie?...
To pasowało im znakomicie .
Lecz Mlaskaczowi nie wystarczało.
Ciągle chce więcej. Ciągle mu mało.
Błyszczak , co jego był przydupasem
Rzekł: - Czemuś smutny? Masz władzę, kasę ?...
Powiedział Mlaskacz - wiesz o czym marzę?
Chciałbym być królem... albo cesarzem...
Żeby piosenki o mnie śpiewali,
Żeby pomniki mi budowali.
- Może należy ci się korona ,
Lecz jak do tego resztę przekonać?
Jak wmówić innym , że mają słuchać
Tego, co będziesz plótł im do ucha?
Jeśli poprosisz, żeby wyrzekli
Się prawa głosu , to będą wściekli.
Jeśli zabierzesz im demokrację
Będą protesty i demonstracje.
- Nie będę prosić, ani paktować.
Trzeba krasnali zmanipulować.
Bym niepodzielnie mógł władać lasem,
Rozdam krasnalom ich własną kasę
I za tę kasę ich głosy kupię.
Będą mnie wielbić, przecież są głupie.
Potem swoimi las poobsadzam
I moja będzie już zawsze władza.
- Co z tymi , którzy nie zaufają?
Co własny rozum i zdanie mają?
- Z pomocą propagandy napuszczę
Na niepokornych , bezmyślną tłuszczę.
Sędziów przekupię albo zastraszę
I prawo także już będzie nasze.
Lojalnych wynagrodzę sowicie,
A nieposłusznym uprzykrzę życie.
Każe historię pisać od nowa
I już nie będzie wolności słowa.
W mediach umieszczę swoich krasnali
Którzy pomysły me będą chwalić
I wmawiać wszystkim, że jest wspaniale,
By uwierzyły inne krasnale,
Że wspólne dobro mam na uwadze...
I własnoręcznie dadzą mi władzę!
Mych zauszników hojnie nagrodzę,
A nieposłusznych ukarzę srodze
Wszystkich powsadzam ich do więzienia.
Będą kopali złoto w podziemiach,
A za to złoto ja ze swą świtą
Zabawę będę miał wyśmienitą.
- A co jeśli się nabrać nie dadzą,
Wszak nie zamierzasz się dzielić władzą?
Co z artystami , naukowcami
Ich , populizmem się nie omami?
- Co tam nauka... Co tam kultura
Zarabiać będą na synekurach,
Każdy z nich niby patriota wielki,
Da się za kasę pociąć w plasterki,
A nieprzekupni i honorowi,
O niepodległość walczyć gotowi,
Będą w więzieniu siedzieć kolego,
Bo kwity znajdą się na każdego.
Jak zorientują się w sytuacji,
Że ktoś pozbawia ich demokracji
I ich nareszcie ogarnie trwoga,
To im wskażemy jakiegoś wroga.
Nie zorientują się , że to mina,
A my krzykniemy ,, to jego wina’’.
Jednych na drugich wnet napuścimy
Wszystkich skłócimy i poróżnimy ,
By im się trudno było zjednoczyć
I nikt nie będzie mógł nam podskoczyć.
I choć to zdaje się niemożliwe
Zaczął wprowadzać swój plan gorliwie
I przy współpracy kasty szamanów
W lesie dokonał się - zamach stanu.
Nim się krasnale zorientowały,
W czyje to ręce swój kraj oddały,
Klika Mlaskacza wiernopoddańcza,
Obsiadła cały las jak szarańcza,
By demokrację najpierw osłabić,
A potem zniszczyć, rozkraść zagrabić.
Innym krasnalom wmawiając ciągle,
Że to , co robią , jest dla nich dobre.
Prawda, że większość wcale nie wierzy,
Lecz Mlaskacz kupił sobie żołnierzy,
Z policji przy pomocy gotówki,
Stworzył posłuszne sobie bojówki.
Pacyfikuje obywateli,
Szczuje, obraża . Rządzi i dzieli...
A jednak boi się społeczeństwa...
Szczelnym kordonem dla bezpieczeństwa,
Się od krasnali zawsze odgradza.
Niedługo skończy się jego władza.
Ci ,co wydali kraj w jego łapy,
Ujrzą upadek mini- satrapy,
Mlaskacz ze świtą przez wiele lat
Będą oglądać wszystko zza krat...

Liczba czytań: 71 || Liczba głosów: 0
Prześlij link do tego wiersza znajomemu:
Email:
ostatnio dodane wiersze
1. dziwią się ludzie
2021-09-24
2. Wartość
2021-09-23
3. Lot
2021-09-20
4. Przed burzą
2021-09-20
5. LordOfMetaphors - Przewrotny
2021-09-19
6. Lincz
2021-09-18
7. ileż to razy
2021-09-17
8. ziarno ślepej kury
2021-09-14
9. obłąkana
2021-09-09
10. już bez nas
2021-09-09
11. Żeby
2021-09-08
12. Młodość
2021-08-25
13. Spotkanie
2021-08-24
14. Żywa natura
2021-08-22
15. Zaćmienie
2021-08-22
16. Fentanylowy karnawał
2021-08-20
17. Głód
2021-08-20
18. Myśli
2021-08-18
19. Klęska?
2021-08-15
20. Masochizm
2021-08-15
21. zanim nadejdą chmury
2021-08-13
22. Związek
2021-08-12
23. Raper
2021-08-11
24. gałęziami wiatr kiwa
2021-08-11
25. Wczoraj
2021-08-05
26. Kosmicznie
2021-08-04
27. Euforia
2021-08-03
28. Dyktaturka
2021-08-02
29. Dyktaturka
2021-08-02
30. nieśmiertelność cytatu
2021-08-02
31. Uszczęśliwienie
2021-08-01
32. jest w nas
2021-07-30
[Home][Autorzy][Rejestruj się][Regulamin serwisu][Kontakt][Zgłoś naruszenie]


Copyright © 2006 - 2021 PoemProject