PoemProject PoemProject PoemProject
SZUKAJ:     Tytuły  Autorzy    
Home
Dzisiaj dodane
Dodane w tygodniu
TOP
Pokaż tomiki
Autorzy
O PoemProject
Historia
Regulamin serwisu
Patronat medialny
Współpraca
Forum PP
Kontakt
Login:
Hasło:
Rejestruj się
Zapomniałem hasło
magda k.
Zdjęcie autora - kliknij aby zobaczyć powiększenie
...
...więcej...
Gości online:
23
Liczba wierszy w serwisie:
24616
PARTNERZY SERWISU:
Kongres Kultury Polskiej
Śródmiejski Ośrodek Kultularny w Krakowie
Fragile - pismo kulturalne
Beata Skulska-Papp
888
U Wód Świtezi

...I tylko czasem gdy w noce parne
próżno by szukać księżyca,
z głębi Świtezi, z odmętów szarych,
zmierza do chłopca dziewica.

Zawsze tak samo ocieka wodą,
zawsze ma suknię wilgotną
a lica blade i pewno chłodne
i oczy smutne, samotne.

Przy rozłożystym stanęła drzewie,
zdawało się że przyklęka
gdy pod nią jęknął i pod modrzewiem
chłopiec co złamał przysięgę.

Po jej policzkach łzy popłynęły,
ciekły potokiem wezbranym
widać było włosy odgarnęła,
słychać jak szepce: kochany.

A w górze czarne chmury splecione,
wiatr zagnał aż za horyzont
–tyś przecież moim był narzeczonym,
–ja byłam twoją dziewczyną.

–Na cóż zwodziłam cię chłopcze młody,
–na cóż mnożyłam pokusy,
–wciągnęłam w szare Świtezi wody,
–wreszcie uwolnić cię muszę.

Zaskrzypiał modrzew, donośnie, głucho,
liśćmi starymi zaszumiał,
koronę schylił jak gdyby słuchał,
jakby dziewicę rozumiał.

–Oto ci każę z czarnej czeluści,
–świadomy, stary modrzewiu,
–udręczonego chłopca wypuścić,
–zakończyć jego cierpieniom.

Przechylił modrzew się do połowy,
wielce zatrzęsła się ziemia,
wychodzi chłopiec, ten strzelec z boru,
z dołu, spomiędzy korzeni.

Patrzy na dziewczę co przed nim stoi,
patrzy na jamę okrutną,
dziewczyny głowę wianek wciąż stroi
co kiedyś upletła z ruty.

I naraz każden jeden kwiat wspomniał
co jej podawał zalotnie
że dziewczę kochał to nieprzytomnie
każdą niewinną pieszczotę.

I do niej bieży, a z dziur sukmany
żółtawe leją się ropnie
i krew wycieka ze świeżej rany
a rany jego okropne.

Ona ku niemu dłonie wyciąga,
on zaś uśmiecha się słabo,
na wiotką kibić dziewki spogląda,
na mokre policzki blade.

Jeden krok tylko oboje dzieli,
ostatni a upragniony,
aż się złączyli, aż się objęli,
chłopiec się zsunął zemdlony.

Na gęstej trawie go ułożyła,
po rojnik sięga ze zbocza,
sukmanę zdjęła, rany zwilżyła,
chyli się przy nim uroczo.

Wysoko księżyc zaokrąglony
jawi się różem i złotem,
oczy otwiera jej narzeczony
z uśmiechem jakby zalotnym.

I próżno teraz na piersiach jego,
ran szukać ropni głębokich,
pocałowali się i do brzegu
zdążają, szczebiocąc słodko.

Dziewczyny suknia upadła miękko,
nagą ją widzi kochanek
i zapachniało na chwilę miętą,
już blady wstaje poranek.

W błękitne wchodzą Świtezi wody,
za ręce siebie trzymają
w kosaćcach wiatr się zatrzymał chłodny,
chybko po falach pląsają.

Chybko pląsają, naga dziewczyna,
szerokie roznieca wiry,
nurkują w jeden, w siną głębinę
a wynurzają się innym.

I już na gładkiej i srebrnej toni,
on dziewkę tuli namiętnie,
dotyka piersi ciepłymi dłońmi,
dotyka kształtów ponętnych

A ona lekko nogę zarzuca,
zaraz go drugą oplata,
do tyłu gnie się w miłosnym łuku,
wianek ze skroni upada.

I na policzkach płonny rumieniec,
zaigrał na jedną chwilę,
z daleka wonne pachniało ziele
ptaki wzleciały, motyle.

A zaraz po tym na srebrnym krośnie
w głębi w powojach ukrytym,
chłopcu sukmanę tkała radośnie,
zielono-biało-błękitną.

On w kryształowym czekał pokoju,
pod grążelami żółtymi,
patrzył na rybki zwinne i strojne
a w ręku trzymał lilije

Wdzięcznie dziewczyna do chłopca płynie
z uśmiechem szaty podaje
a on jej daje tamtą lilije,
muska policzki blade.

Na łożu z przędzy tajemnych tkanym,
ona oddaje pieszczotę,
i już całuje ją ukochany,
zaznają rozkoszy słodkich.

A ponad gładką wodą Świtezi,
ponad polaną i borem
wicher kłębiaste chmury rozpędza
burza się zrywa szalona.

Choć grzmią pioruny choć deszcz zacina,
mgła się przechadza ulotna,
tam gdzie stał Modrzew, stoi leszczyna,
młoda jeszcze i wiotka.

Od brzegu idą się uśmiechając,
od brzegu, chłopiec z dziewczyną
i przy szczęśliwym drzewie przystają,
pod młodą wiotką leszczyną.

Lecz o czym mówią darmo zgadywać,
on płowe głaszcze jej włosy
z piersi odgarnia, leżą wstydliwie
i patrzy w niebieskie oczy.

A ona jeszcze mocniej go tuli,
spojrzy na księżyc różowy,
na chwilę wspomni modrzew ponury,
na chwilę, wianek pleciony.

I zaraz wiedzie między drzewami,
chłopca po strzelbę ukrytą,
schowaną dawno pod kamieniami
i ciągle jeszcze nabitą.

I już wyciąga i mu podaje
a chłopiec strzelbę odkłada
–na co potrzebne gromkie wystrzały,
–na co ubita gromada.

–Niechaj swoimi chodzą ścieżkami
–niech przemykają bez lęku
–niech przechadzają się bezdrożami
–nie przyda strzelba się więcej.

Ukradkiem starła jedną łzę szczęścia
ukradkiem druga spływała
i tę z policzka otarł dziewczęcia,
wokoło wrzosy pachniały.

Odeszli potem ścieżką sekretną
niknęli powoli z oczu
ogromny księżyc łąki rozświetlał,
łąki rozświetlał uroczo.

Można ich spotkać w zielonym borze,
albo pod młodą leszczyną,
nago się kąpią w Świtezi wodzie,
nago znikają w głębinie.

Liczba czytań: 390 || Liczba głosów: 0
Prześlij link do tego wiersza znajomemu:
Email:
ostatnio dodane wiersze
1. Słowa których brak...
2018-07-16
2. Cała prawda o...
2018-07-16
3. Na przekór
2018-07-16
4. Paradoks
2018-07-16
5. Za rogiem...
2018-07-16
6. Jesteś tylko moja...
2018-07-16
7. Zwiastun burzy (Żyleta)
2018-07-15
8. Korona pragnień
2018-07-15
9. Ocean ognia (Żyleta)
2018-07-15
10. Ton ciszy...
2018-07-15
11. Ukryte fantazje (Żyleta)
2018-07-14
12. Przyjdzie taki dzień...
2018-07-14
13. Zaczarowany...
2018-07-14
14. Ukryte pragnienia
2018-07-14
15. Uśmiechem
2018-07-13
16. Gry...
2018-07-13
17. Na kawy kubku
2018-07-13
18. Jak jesienne ptaki...
2018-07-13
19. Duchowa migrena
2018-07-13
20. Nieco inaczej
2018-07-12
21. Za zasłoną słów...
2018-07-12
22. Gdy nie patrzy nikt
2018-07-12
23. Karty Losu (Żyleta)
2018-07-12
24. Bez koszyka na grzyby
2018-07-12
25. coś tak za szybko
2018-07-12
26. Dialog
2018-07-11
27. Empatycznie...
2018-07-11
28. Sen podarowany
2018-07-11
29. Małe szczęścia
2018-07-11
30. Kobieta w koralowej sukni
2018-07-11
31. W biały dzień bywa najciemniej
2018-07-10
32. bywa z czasem
2018-07-10
[Home][Autorzy][Rejestruj się][Regulamin serwisu][Kontakt][Zgłoś naruszenie]


Copyright © 2006 - 2018 PoemProject