PoemProject PoemProject PoemProject
SZUKAJ:     Tytuły  Autorzy    
Home
Dzisiaj dodane
Dodane w tygodniu
TOP
Pokaż tomiki
Autorzy
O PoemProject
Historia
Regulamin serwisu
Patronat medialny
Współpraca
Forum PP
Kontakt
Login:
Hasło:
Rejestruj się
Zapomniałem hasło
anette
piszę, bo czuję potrzebę...
...więcej...
Gości online:
8
Liczba wierszy w serwisie:
23454
PARTNERZY SERWISU:
Kongres Kultury Polskiej
Śródmiejski Ośrodek Kultularny w Krakowie
Fragile - pismo kulturalne
Beata Skulska-Papp
888
Ballada ON

Pewnego razu a było to na wiosnę,
w mieścinie trochę ospałej.
Przyszło na świat dziecię radosne,
wywołując poruszenie nie małe.

Gdy tylko znalazło się w domu,
rodzinę mocno zatrważa.
A babcia nie mówiąc nikomu,
wywozi je do lekarza.

Zastanawiała się nad jego,
anatomiczną budową ciała.
Miał swojego ptaszka małego,
nie takiego jak dotąd widziała.

Lekarz choć trochę ponury,
nie widział w tym nic złego.
Dziecię nazwał wybrykiem natury,
wróżąc mu nadmiar życia erotycznego.

Rosło więc dzieciątko na schwał,
tryskając ogromną radością.
Mamie wiele trosk przysparzał,
swoją indywidualnością.

Już w wieku przedszkolnym,
mówiła co to wyrośnie z niego.
Chociaż jest dzieckiem zdolnym,
wszędzie go kusi i ciągnie do złego.

W szkole urwisował co niemiara,
w 5 klasie pisał listy miłosne.
Miłość ta miała kresowe imię Tamara,
wówczas dla niego były to chwile radosne.

Przyjaźni z tego nie zbudował,
panna gdzieś w świecie przepadła.
Nasz nicpoń w złych kręgach brylował,
i przez sąd sprawiedliwość go dopadła.

Przez co dostał się za kratki,
gdzie spędził swoje młode lata.
Za to że nie słuchał słów matki,
przez lata do snu tuliła go krata.

Przyjaźnie stamtąd kruche były,
ze względów stricte pragmatycznych.
Odległości barierę stanowiły,
dla wspólnych imprez muzycznych.

Jednakże choć rzadko to się zdarza,
mimo bardzo wielu swoich przywar.
Zgodnie z przepowiednią lekarza,
życia erotycznego miał nadmiar.

Jako młody chłopak się ożenił,
z panienką ładną ale młodą.
Cały swój tryb życia zmienił,
lecz nie starał się iść za modą.

Wszyscy należeli do partii, -On nie.
Wszędzie kradli co popadło, -On nie.
Mieli przyjaciół ustawionych, -On nie.
Przełożonym wchodzili po palcu, -On nie.

Tak oto niejako bezwiednie,
wszyscy stronili od niego.
Uznawali za nieodpowiednie,
wśród nich towarzystwo jego.

Nie był przez to samotnikiem,
przecież miał mamę oraz rodzinę.
Nie był też żadnym społecznikiem,
i chronił od tego swoją dziewczynę.

Jednego razu tak się zdarzyło,
że poznał serdecznych ludzi.
Wiarę w ludzi to przywróciło,
dlatego bardzo się trudzi.

By poznać co spowodowało,
że ludzie się kochają.
Dużo pracy go to kosztowało,
ale efekty o sobie znać dają.

Serdecznie pokochał bliźniego,
żyjąc ze swym Bogiem w jedności.
Z niegdyś człowieka złego,
zmienił się w obrońcę prawości.

Tak żył i pracował latami,
sam się uczył i pomagał innym.
Służył Bogu dniami i nocami,
wreszcie uległ siłom przeciwnym.

Stało się to nie przypadkiem,
sam Diabeł maczał w tym palce.
Zmyślnie obserwował ukradkiem,
jak traci siły w tej walce.

W walce o zdrowie i życie mamusi,
którą złośliwy rak zaatakował.
Diabeł wiedział że w końcu zmusi,
by ten dobry, -jak zły się zachował.

W rozpaczy dopuścił się do tego,
że swój umysł alkoholem mamił.
Zrazu nie widział w tym nic złego,
aż trunek go całkiem otumanił.

Na jego oczach choroba zżerała
przedwcześnie, mamusię jego kochaną.
Widział ją jak życie kończyła
boleśnie, w konwulsjach rozedrganą.

Był to szok, szczególnie dla niego,
ponieważ mama zawsze mu pomagała.
Rozpacz jego doprowadziła do tego,
że dla niego miłość istnieć przestała.

Upijał się więc do nieprzytomności,
nie widział żadnego sensu życia.
Z dotychczasowych licznych radości,
została jedna, -butelka do wypicia.

Tak popadł w kolizję z prawem,
powodując wypadek drogowy.
Dalej by żył życiem niemrawym,
ale złamał główkę kości udowej.

Fakt ten nie był godzien żadnej uwagi,
lecz życie dopisało scenariusz tragiczny.
Nikt nie podejrzewał braku rozwagi
w fakcie, że popadł w dołek psychiczny.

I tu cały ambaras się zaczyna,
przyjaciele serdeczni zawiedli.
Nie rozpoznali jaka była przyczyna,
jeno przed trybunał powiedli.

Tak oto całkiem znienacka,
do pionu bohatera przywiedli.
Wiedząc że to diabelska zasadzka,
do osądzania żywych zasiedli.

Nie dbając o jego zdrowie psychiczne,
dali poklask opinii publicznej.
Bohater mając obrażenia fizyczne,
znalazł się w szponach hordy rozlicznej.

Która mu krew zaserwowała,
choć była z jego żył, -własna.
Tak to czara goryczy się przelała,
i w tym momencie przyjaźń zgasła.
Daniel Napiórkowski

Liczba czytań: 1699 || Liczba głosów: 0
Prześlij link do tego wiersza znajomemu:
Email:
ostatnio dodane wiersze
1. ***
2019-02-15
2. To wszystko
2019-02-15
3. Polej jeszcze...
2019-02-14
4. sonet rocznicowy
2019-02-14
5. Dwie jabłka połówki
2019-02-14
6. Nie uwierzysz
2019-02-14
7. Nie zapomnę
2019-02-14
8. Kocham Cię
2019-02-14
9. Intymnie
2019-02-14
10. brakujący kawałek
2019-02-13
11. Muzyka pełna rozmów...
2019-02-12
12. Podobni
2019-02-11
13. Harmonia dłoni
2019-02-11
14. granice
2019-02-11
15. pytania
2019-02-10
16. Taka sobie ptasia bajka
2019-02-09
17. Kiedy zakwitną przebiśniegi
2019-02-09
18. bez
2019-02-08
19. Albo lepiej
2019-02-08
20. Magiczne opowieści
2019-02-08
21. Cisza
2019-02-08
22. Zachwiany
2019-02-08
23. Życie po życiu
2019-02-08
24. Światem włada miłość...
2019-02-08
25. Impresja
2019-02-07
26. ***
2019-02-06
27. Poddany tylko jej...
2019-02-05
28. Pierwszy i ostatni...
2019-02-05
29. Jak Ty na mnie działasz...
2019-02-05
30. Posłuchaj
2019-02-04
31. Utulona
2019-02-04
32. Czuję Cię
2019-02-04
[Home][Autorzy][Rejestruj się][Regulamin serwisu][Kontakt][Zgłoś naruszenie]


Copyright © 2006 - 2019 PoemProject