PoemProject PoemProject PoemProject
SZUKAJ:     Tytuły  Autorzy    
Home
Dzisiaj dodane
Dodane w tygodniu
TOP
Pokaż tomiki
Autorzy
O PoemProject
Historia
Regulamin serwisu
Patronat medialny
Współpraca
Forum PP
Kontakt
Login:
Hasło:
Rejestruj się
Zapomniałem hasło
malgosiak
Zdjęcie autora - kliknij aby zobaczyć powiększenie
Witam...obecnie mam 21 lat dlaczego pisze? dla mnie pisanie - nie tylk...
...więcej...
Gości online:
43
Liczba wierszy w serwisie:
24768
PARTNERZY SERWISU:
Kongres Kultury Polskiej
Śródmiejski Ośrodek Kultularny w Krakowie
Fragile - pismo kulturalne
Beata Skulska-Papp
888
Pani Czapla

+++

Żyła czapla w pewnym kraju,
znana z lekkich obyczajów.
Przy tym była bardzo ładna,
zgrabna, smukła i powabna.

Przekonana była o tym,
że przerasta innych wzrostem.
Lecz nie tylko, też mądrością,
przez co innym była ością.

Miała moc adoratorów:
czaplich samców i gąsiorów,
omotała wszystkich prawie,
nawet piękne, dumne pawie.

Aspiracje duże miała,
chociaż zwykłą czaplą była,
Dbała o swoją urodę,
wciąż się przeglądała w wodzie.

Chodziła na długich nogach,
wszędzie gdzie głęboka woda.
Z gracją wyławiała ryby,
wtem pan czapla do niej przybył.

Posłuchaj mnie moja droga,
czy ci pięknych nóg nie szkoda?
Jeśli będą podrapane,
nikt nie raczy spojrzeć na nie.

Mam ja mężczyzn tylu prawie,
ile rybek pływa w stawie.
Więc spokojna twoja głowa,
radę do kieszeni schowaj.

Ci co nie chcą byle jakiej,
idą za mną nieboracy.
Słowem ja mam takie wzięcie,
za mną poszliby na ścięcie.

Lecz to ona wybierała,
kogo mieć przy sobie chciała.
Oddawała miłość wszędzie;
w domu w lesie i na grzędzie.

Inne ptaki też by chciały,
lecz u czapli szans nie miały.
Wkurzyły się nie na żarty,
mówiąc co za ptak uparty.

Nasza czapla draństwo szerzy,
jaki przykład dla młodzieży?
Trzeba wreszcie ją nauczyć,
ze złej drogi ją nawrócić.

Ptasie się zebrało grono,
na zebraniu ustalono:
kiedy będzie łowić ryby
wówczas czaplę zaskoczymy

Jak mówili tak zrobili
czaple wokół obskoczyli
Obskubali całą z piórek
jak na rosół w goły kuper

Zawstydzona, przerażona,
nagość skrywa w swe ramiona.
Niczym wicher popędziła,
gdzieś w gęstwinie się ukryła.

Teraz z górą miesiąc minął,
a po czapli ślad zaginął.
Wróci pewnie grzeszna córa,
kiedy już obrośnie w pióra.

Morału z tej bajki
nie trzeba tłumaczyć.
Żyj jak Bóg przykazał,
honoru nie stracisz.

+++

Liczba czytań: 482 || Liczba głosów: 1
Prześlij link do tego wiersza znajomemu:
Email:
ostatnio dodane wiersze
1. tekst
2018-08-18
2. wiersz
2018-08-18
3. Ogniem, wichrem i łzą...
2018-08-18
4. Miłość
2018-08-18
5. w Tobie
2018-08-17
6. Zjednoczeni
2018-08-17
7. Obraz
2018-08-17
8. odpoczynek
2018-08-17
9. wysłannicy
2018-08-17
10. mokro
2018-08-17
11. sny
2018-08-17
12. jednak
2018-08-16
13. mogłem
2018-08-16
14. Warto...
2018-08-16
15. Łąka
2018-08-16
16. Sen...
2018-08-16
17. GŁOS
2018-08-16
18. NOC
2018-08-16
19. Tortury
2018-08-16
20. Pragnienia
2018-08-16
21. Crox
2018-08-15
22. kulka
2018-08-15
23. ziarno
2018-08-15
24. czasem trzeba
2018-08-15
25. Niebieska spódnica...
2018-08-15
26. Gdy nadchodzi strach...
2018-08-15
27. Spragniony
2018-08-15
28. Patrząc w twarz...
2018-08-15
29. OK
2018-08-14
30. strój
2018-08-14
31. kiedy
2018-08-14
32. czas
2018-08-14
[Home][Autorzy][Rejestruj się][Regulamin serwisu][Kontakt][Zgłoś naruszenie]


Copyright © 2006 - 2018 PoemProject