PoemProject PoemProject PoemProject
SZUKAJ:     Tytuły  Autorzy    
Home
Dzisiaj dodane
Dodane w tygodniu
TOP
Pokaż tomiki
Autorzy
O PoemProject
Historia
Regulamin serwisu
Patronat medialny
Współpraca
Forum PP
Kontakt
Login:
Hasło:
Rejestruj się
Zapomniałem hasło
eris
...
...więcej...
Gości online:
60
Liczba wierszy w serwisie:
24768
PARTNERZY SERWISU:
Kongres Kultury Polskiej
Śródmiejski Ośrodek Kultularny w Krakowie
Fragile - pismo kulturalne
Beata Skulska-Papp
888
Czerwony Kapturek - fragment

(...)
Babcia surowo zacisnęła usta.
- W końcu jesteś, dziewczyno! Wiesz, która jest godzina? Dlaczego jesteś taka potargana?!
Kapturek wyszczerzyła się kwaśno.
- Biegłam, babuleńko, żeby być jak najszybciej u ciebie! - skłamała. - Stąd ubytki we fryzurze!
- "Ubytki we fryzurze"? - fuknęła Babcia. - Na litość boską, dobrze, że ciebie matka do szkoły nie puściła! Przecież wstyd tak głupie dziewuszysko do ludzi posyłać!
Dziewuszysko pokraśniało ze złości, lecz tylko odwróciło się w stronę Myśliwego i dygnęło na powitanie. Myśliwy złożył ukłon i podkręcił sumiastego wąsa. Posypały się okruszki.
- Pani Babciu, proszę nie fukać na wnusię! To się chwali, że nie nabija sobie główki szkolnymi głupotami.
- Dobra, dobra - Babcia machnęła ręką. -
Nalej mi tu wina, dziecko! - dodała już łaskawiej. - Zobaczymy, czy twoja matka w dalszym ciągu nie ma gustu jeśli chodzi o dobór trunków.
- Uważam, że kobiety w ogóle nie powinny pić alkoholu. - powiedział Myśliwy z naganą, patrząc surowo jak Kapturek w milczeniu leje wino do kubka. - Im kobieta cnotliwsza, tym rzadziej hołduje grzesznej rozrywce, którą jest upajanie się!
Babcia łypnęła na niego złym okiem, lecz gdy się odezwała, z jej ust spływała słodycz.
- Drogi Antoni, oczywiście masz rację - Myśliwy skrzywił się, słysząc swoje imię - lecz co zrobić, gdy starość ograbia członki z sił witalnych, które jedynie dobre wino jest w stanie przywrócić?
Westchnęła boleściwie i wzniosła spojrzenie ku obrazowi świętego Ottona wiszącą na ścianie.
- Święty Otton od Trunków obdarowany był szczególną umiejętnością, a był nią - poza niespotykaną wprost pobożnością - szósty zmysł do trunków! - wygłosiła Babcia z namaszczeniem, unosząc palec. - To, że w niemowlęctwie mleka z piersi własnej matki pić nie chciał, to ogólnie wiadomo. I to, że jeno piwem lub winem poić go można było, bo tylko to chciał pić. Ale o tym, co później nastąpiło, jak się duch boży w nim objawił, to już nie wszystkim wiadomo! Otóż już dziecięciem w kolebce będąc, nie umiejąc jeszcze mówić, tyle pisadła się domagał, aż dostał i węgiel i deseczkę. Po tym, przedstaw to sobie chłopcze, wprawnie rysunkiem ojca pouczył nie tylko jak chmiel sadzić i uprawiać a później onego zbierać, ale jeszcze jak piwo wyśmienite warzyć! I wierz mi lub nie, młodzieńcze, ale przy piwie na jego recepturze robionym, wszyscy królewscy i książęcy piwowarowie powinni życia się pozbawić, aby honor zachować!
Myśliwy wyraźnie skrzywił się przy słowie "młodzieniec".
- Nie wątpię, że prawdę prawisz - pokiwał głową niechętnie - Bo i ksiądz mówił po kolędzie to samo. Ale zważ, Babciu, że mężczyzną on był i mężczyźnie recepturę był przekazał, czy więc mimo wszystko godzi się kobiecie usta w męskim trunku moczyć? Czyż nie stoi napisane "Nie będzie niewiasta burd czynić, gdyż wystarczająco słabej jest konduity"?
- Ba! - żachnęła się Babcia. - Czyż potrzeba alkoholu, aby burdę wszcząć?
- Nie, ale i lepiej unikać sytuacyj, które mogłyby na szwank narazić godność białogłowy w oczach męża jej! - zmarszczył brwi.
- Ot i do sedna żeśmy doszli! - stara żałośnie położyła dłoń na sercu. - Jakbym słyszała nieboszczyka męża! Przecież za jego życia nigdy bym nie sięgnęła po trunek inszy niż woda!...
Z kuchni dobiegł odgłos krztuszenia a następnie sztuczny kaszel.
- Cóż z tego, gdy członki słabują a wino i rozgrzewa, i poprawia krążenie, i sił witalnych dodaje? - Babcia ciągnęła niezrażona. - Czyż święta Kacylia nie radziła: "gdy u życia kresu staniesz, nie śmiej swemu pragnieniu folgować, albowiem twoje ciało wie lepiej co dobre dla ciebie"?
- Święta Kacylia? - Myśliwy był zmieszany. - Nie pomnę takowej.
- A tutaj, proszę! - Babcia wskazała na zniszczone zdjęcie w ramce, wiszące na ścianie. - Oto i ona! Koło błogosławionego Bimbrownika!
Myśliwy wpatrywał się przez chwilę w niezidentyfikowaną postać, lecz dał za wygraną.
- To ona powiedziała "in vino obertas" czyli "w winie żywotność"! - kontynuowała Babcia. - Powiedziała też inaczej: "najpierw piwo, potem wino - nie upijesz się, dziewczyno"!
- Myślałem, że to brzmi "najpierw wino, potem piwo - będziesz chora jako żywo".
- Nie, nie wydaje mi się.
- Mimo wszystko nie ufałbym kobiecie! - przerwał wymianę zdań Myśliwy. - Święta pewnie i więcej rozumu ma niźli grzeszniczka, lecz świętą się nie urodziła i tak samo winna posłuszeństwa wobec mężczyzn jak i inne kobiety! W mojej opinii karierze świętej oddawać się nie powinna, za to świętego obowiązku oddania się mężowi swemu powinna dopilnować!
Babcia milczała chwilę, patrząc na nastroszone wąsy Myśliwego.
- Doktor Kryspin wino kazał pić! - powiedziała ze złością.
Myśliwy żachnął się i pokiwał głową wyraźnie uspokojony.
- Droga Babciu, czemu omieszkałaś wcześniej o tym wspomnieć? - rzekł niemal serdecznie.
Stara cmoknęła tylko, rzucając mu kose spojrzenie i łyknęła z kielicha.
- Dziecko, co ty tam tyle robisz?! - zawołała zrzędliwym tonem.
- Zaraz! – burknął dziewczęcy głos.
Chwilę później do izby weszła Kapturek, ledwo niosąc sporej wielkości gar, z którego obficie parowała naprędce ugotowana polewka.
- No, to mi się podoba! - zawołał Myśliwy waląc się dłonią w udo i przesunął czubkiem buta krzesło z drogi Kapturka. - Proszę, panienko, pozwól, że podam pomocną dłoń!
Dziewczyna prychnęła i z wysiłkiem postawiła sagan na stole, o mało przy okazji nie wylewając jego zawartości.
- Dziewce folgować nie trza - zauważyła Babcia sentencjonalnie - bo się zbiesi. Zbyt dobry jesteś dla niej, Antoni.
Myśliwy puścił tę uwagę mimo ucha i zasiadł wygodnie za stołem. Babcia z trudem przysunęła swój fotel bliżej.
- Babci to dobrze! - sapnął egzystencjonalnie. - Młode dziewczę przyjdzie, usłuży, zajmie się starą kobietą...
- A tam, pożytku to z niej za wiele nie mam. - żachnęła się Babcia, dopijając zawartość szklanicy i niezwłocznie dolewając. – A i do najstarszych nie należę…
Kapturek w tym czasie z grobową miną krążyła między kuchnią a stołem, przynosząc talerze i łyżki.
- Mnie też jak żywo by się zdała kobita w chałupie. - Myśliwy mówił jakby do siebie. - I domu dojrzy, i jeść nagotuje, kwiatków i innych bzdetków naznosi i aż milej się robi... Jest do kogo usta oworzyć a i w łożnicy cieplej!
- Tak tak! - Babcia leciutko zabełkotała - I dziecków ma kto narodzić!
- Smacznego! - głos Kapturka zgrzytał jak żwir.
Chcąc niezwłocznie zjeść zupę i wynieść się z chatki Babci w cztery diabły, chwyciła za łyżkę i zanurzyła w talerzu.
- Hola hola, panienko! - Babci głos był zaskakująco trzeźwy - A modlitwa?!
Myśliwy pokiwał tylko głową z aprobatą i chrząknąwszy, złożył ręce. Kapturek wbiła spojrzenie w sufit i każdemu, kto jej dobrze nie znał, mogło się wydawać, że szepcze pod nosem modlitwę dziękczynną do któregoś ze świętych.


Liczba czytań: 749 || Liczba głosów: 0
Prześlij link do tego wiersza znajomemu:
Email:
ostatnio dodane wiersze
1. tekst
2018-08-18
2. wiersz
2018-08-18
3. Ogniem, wichrem i łzą...
2018-08-18
4. Miłość
2018-08-18
5. w Tobie
2018-08-17
6. Zjednoczeni
2018-08-17
7. Obraz
2018-08-17
8. odpoczynek
2018-08-17
9. wysłannicy
2018-08-17
10. mokro
2018-08-17
11. sny
2018-08-17
12. jednak
2018-08-16
13. mogłem
2018-08-16
14. Warto...
2018-08-16
15. Łąka
2018-08-16
16. Sen...
2018-08-16
17. GŁOS
2018-08-16
18. NOC
2018-08-16
19. Tortury
2018-08-16
20. Pragnienia
2018-08-16
21. Crox
2018-08-15
22. kulka
2018-08-15
23. ziarno
2018-08-15
24. czasem trzeba
2018-08-15
25. Niebieska spódnica...
2018-08-15
26. Gdy nadchodzi strach...
2018-08-15
27. Spragniony
2018-08-15
28. Patrząc w twarz...
2018-08-15
29. OK
2018-08-14
30. strój
2018-08-14
31. kiedy
2018-08-14
32. czas
2018-08-14
[Home][Autorzy][Rejestruj się][Regulamin serwisu][Kontakt][Zgłoś naruszenie]


Copyright © 2006 - 2018 PoemProject