PoemProject PoemProject PoemProject
SZUKAJ:     Tytuły  Autorzy    
Home
Dzisiaj dodane
Dodane w tygodniu
TOP
Pokaż tomiki
Autorzy
O PoemProject
Historia
Regulamin serwisu
Patronat medialny
Współpraca
Forum PP
Kontakt
Login:
Hasło:
Rejestruj się
Zapomniałem hasło
chyba
teraz juz zaraz...
...więcej...
Gości online:
50
Liczba wierszy w serwisie:
24766
PARTNERZY SERWISU:
Kongres Kultury Polskiej
Śródmiejski Ośrodek Kultularny w Krakowie
Fragile - pismo kulturalne
Beata Skulska-Papp
888
W Plejadach prozą i wierszem rozdział I Andiro

Powoli nadchodził wieczór, jakby szczególnie kroki stawiając w pokoju Małgosi, blok
w którym mieszkała jeszcze nigdy aż tak jak dzisiaj nie kontrastował z jej marzeniami,
z pragnieniem miłości tej jednej i prawdziwej.
Płowe włosy spływały poniżej ramion, zdawały się nie mieć końca i niezależny obserwator mógłby odnieść wrażenie że w tej chwili falują, jednak logika z pewnością natychmiast zatarłaby ten obraz.
W tym momencie Małgosia zobaczyła przepiękny blask świateł wirujący nad blokiem. Błękit był jeszcze piękniejszy niż ten który znała, a róż jeszcze słodszy, inne barwy oplatały ją niewidoczną wstęgą.
Poczuła że się wznosi, nie umiała tego porównać do niczego znanego z wyjątkiem najpiękniejszych snów, ale one zawsze kończyły się za wcześnie. Zdawało jej się że coś się nad nią otwiera a za chwilę już pod nią bezdźwięcznie zamyka.
Czuła wszechogarniającą błogość i miękkość,
i coraz cichsze głosy, jeden najmelodyjniej dźwięczał w jej w uszach. Trwała w półśnie,
planety pojawiały się i znikały jak w kalejdoskopie, przy każdej czuła niewysłowioną potęgę. Usnęła ale wciąż słyszała ten głos pełen spokoju i dobra.
Droga mleczna jaśniała tak jak tylko kilka razy w ciągu całego swojego istnienia. Gwiazdy zdawały się rozstępować i schodziły niby po niewidocznych schodach. Małgosia poczuła uczucie miłego zapadania, tak niezwykłe że się zbudziła. Przed nią stał mężczyzna o jasnych włosach, ok 170 cm wzrostu, miał niespotykane zielone oczy i wyraźnie się do niej uśmiechał.
Teraz wyciągnął rękę, Małgosia również odpowiedziała uśmiechem i prawie że w tej samej chwili podała mu swoją dłoń robiąc
tym samym kilka kroków naprzód. Chwilę szli po czymś bliżej nieokreślonym, następnie ich oczom ukazało się wyjście, wtedy Andiro przestąpił kilka kroków naprzód ani na chwilę nie puszczając ręki Małgosi. Obniżył się stając na trawie, podczas gdy ona jedną nogą trwała jeszcze na pokładzie statku kosmicznego, a drugą prawie dotykała nieznanej sobie planety. Wtedy Andiro podał jej swoją drugą dłoń, a chwilę później stała już na przeciw niego a w jej niebieskich oczach malował się zachwyt.
-Andiro, usłyszała, a sposób w jaki wymawiał swoje imię przyprawiał ją o przyjemne dreszcze na plecach.
-Małgosia, odpowiedziała po kilku sekundach które zdawały się wiecznością. Nad sobą niby na wyciągnięcie ręki widziała ogromne, różowe słońce. Podążali obok siebie mając nad głowami idealnie błękitne niebo. Małgosia mogła patrzeć w nie bez końca.
-To Pleja odezwał się Andiro -Pleja powtórzyła Małgosia czując coraz wyraźniej dochodzący zapach lilii.-Piękna jest, tu zatoczyła lewą ręką po widnokręgu prawą cały czas trzymając rękę Andira i pytając samą siebie czy dla niego jej dotyk jest tak samo miły jak jego dla niej. Na ziemi patrząc na białe i złociste lilie czuła że przenoszą ją w lepszy świat. Teraz po raz pierwszy nie miała tego uczucia. Uśmiechnęła się do swoich myśli i lekko się speszyła bo zobaczyła że właśnie Andiro na nią patrzy.
Naraz sobie uświadomiła że ten głos który słyszała w półśnie to właśnie był jego głos.
-Lilie to takie niezwykłe kwiaty...
-Każdy kwiat Małgosiu ma w sobie coś niezwykłego, każda lilia, róża, konwalia, orchidea. Każdy polny kwiat.
-Tak. Z wolna ich oczom ukazywała się aleja
prowadząca wśród orchidei, zapach lilii z każdą chwilą stawał się coraz słabszy. Jeszcze kilka kroków i byli pośrodku niej.Małgosia poczuła nieprzemożną chęć zatrzymania się. Stojąc już naprzeciw siebie
wsłuchiwali się w dobiegające odgłosy.
Małgosia na policzku poczuła palce Andira, jego dłoń miłą pieszczotą przeszła usta, powoli schodząc po szyi i prawie niezauważalnie przez cienką sukienkę dotykając jej lewą pierś.
Aż przy talii prawa ręka Andira spotkała się z lewą Małgosi a prawa Małgosi z lewą Andira.

Oboje huśtali nimi, to na boki, to w swoje strony. -Przybyłeś na ziemię po mnie.
-Tak po ciebie, piękno emanuje bardzo daleko
w nieskończoność twoje było i jest też i tu na Plei.
Ach tak... nie wiedziałam. Szli mijając pojedyńcze wzgórza usiane różami, w dali malował się dom,
brązowy i drewniany Małgosia nie wiedziała dokładnie ile przeszli drogi ale nie czuła nawet drobinki zmęczenia.Słońce zachodziło barwiąc chwilami wszystko na pomarańczowo.
-Uwielbiam drewniane domy,zawsze chciałam w takim mieszkać. -Wiem, Wiesz? -Tak
-Chcesz Małgosia usiąść? -Tak, to znaczy nie,
-przeszliśmy tyle a ja nic a nic nie jestem zmęczona, ani głodna czy spragniona, jeszcze nigdy tak się nie czułam.
-Na Plei Małgosiu nie musisz jeść,chyba że chcesz. Nie,nie chcę, tak jest dobrze, bardzo dobrze. Spojrzała na niego swoimi niebieskimi oczami, w zielonych oczach Andira dostrzegała wszystko... Przez otwarte okna dochodził zapach
róż, pachniały z różną intensywnością raz jakby tylko muskając a raz przyprawiając ją o rumieniec.
A może to była ręka Andira która akurat teraz z taką czułością przeszła po policzku schodząc bez pospiechu coraz niżej aż do talii, z głębi pokoju dochodziła cudowna muzyka a jakby na wyciągnięcie ręki jaśniały księżyce, obok siebie na srebrno a ten trochę niżej juz na złoto.
Tańczyli, w trawach grały świerszcze. Teraz czuła miłe pieszczoty,przylgnęła całym ciałem do Andira, beżowa sukienka upadła miękko, była naga. Sofa stawała się coraz miększa a dotyk

Andira coraz śmielszy.Zadrżała gdy zaczął ją wypełniać powoli i do końca odczuwała
niewysłowioną rozkosz, Drżała czując w sobie płynące ciepło coraz to nową falą, a na ustach pocałunek, wtedy przez chwilę brakło jej tchu.
Była szczęśliwa i wyczerpana, usnęła. Andiro usiadł na poręczy przyłożył dłoń do głowy Małgosi wtedy zobaczył łąkę gdzieniegdzie krople rosy, na niej swoją ukochaną jak biegnie śmiejąc się z pomarańczową różą w ręku i siebie jak biegnie za nią, delikatnie wyjmuje kwiat i rozbiera ją pośród pszenicznych kłosów tam się kochają,

a teraz widzi rzekę wie że to Wisła, płyną w białej łódce.Nad ich głowami z świergotem wzlatują ptaki a potem lecą z nimi przez całą drogę, czasami dołączają nowe. Andiro usiadł jak najbliżej śpiącej Małgosi i siedział dotąd aż się zbudziła, a było to nad ranem kiedy wielki Aldebaran zaczynał swoją odwieczną wędrówkę. - Andiro... dopiero teraz dostrzegła swoją sukienkę która cały czas leżała tu gdzie się zsunęła
-Zasnęłam... -to nic było wspaniale.-Nigdy czegoś takiego nie przeżyłam, nie wiedziałam że można tak kochać...Czy wszyscy Plejadjanie... Andiro spuścił nieznacznie wzrok i lekko się uśmiechnął.
-A ty kiedy usnąłeś Andiro? -Ach Małgosiu
Plejadjanie nie śpią ale wiem co ci się śniło.
-Tak? -Tak, czytałem twój piękny sen i siebie też w nim zobaczyłem. - Śniła mi się ziemia, pola, łąki, rzeki, ty kochany Andiro... -Sen Małgosiu jest jednym z cudów całego świata, - nie wiedziałam ale tak czułam. - Wiesz

Bo cudownie jest Andiro
oba sny westchnieniem złączyć
biegnąć gdzieś kwiecistą chwilą,
później miękko po niej stąpać.

- Dostrzec cię na drugim brzegu
- jak wyciągasz do mnie dłonie
- i już nasze złączyć rzeką
- i policzkiem przywrzeć do nich

-Tak, ja też zbiorę swoje myśli z tamtych traw
i kaczeńców, wtedy będę mógł usnąć.
-Naprawdę?! -Tak.
Małgosia wstała przeszła kilka kroków i nałożyła swoją sukienkę. -Pójdziemy się przejść Andiro?
-Tak gdzie tylko zechcesz, -nie wiem,
-to chodźmy nad błękitny staw.
-Dobrze.

Liczba czytań: 607 || Liczba głosów: 0
Prześlij link do tego wiersza znajomemu:
Email:
ostatnio dodane wiersze
1. Ogniem, wichrem i łzą...
2018-08-18
2. Miłość
2018-08-18
3. w Tobie
2018-08-17
4. Zjednoczeni
2018-08-17
5. Obraz
2018-08-17
6. odpoczynek
2018-08-17
7. wysłannicy
2018-08-17
8. mokro
2018-08-17
9. sny
2018-08-17
10. jednak
2018-08-16
11. mogłem
2018-08-16
12. Warto...
2018-08-16
13. Łąka
2018-08-16
14. Sen...
2018-08-16
15. GŁOS
2018-08-16
16. NOC
2018-08-16
17. Tortury
2018-08-16
18. Pragnienia
2018-08-16
19. Crox
2018-08-15
20. kulka
2018-08-15
21. ziarno
2018-08-15
22. czasem trzeba
2018-08-15
23. Niebieska spódnica...
2018-08-15
24. Gdy nadchodzi strach...
2018-08-15
25. Spragniony
2018-08-15
26. Patrząc w twarz...
2018-08-15
27. OK
2018-08-14
28. strój
2018-08-14
29. kiedy
2018-08-14
30. czas
2018-08-14
31. sprzyja
2018-08-14
32. Poemat
2018-08-13
[Home][Autorzy][Rejestruj się][Regulamin serwisu][Kontakt][Zgłoś naruszenie]


Copyright © 2006 - 2018 PoemProject