PoemProject PoemProject PoemProject
SZUKAJ:     Tytuły  Autorzy    
Home
Dzisiaj dodane
Dodane w tygodniu
TOP
Pokaż tomiki
Autorzy
O PoemProject
Historia
Regulamin serwisu
Patronat medialny
Współpraca
Forum PP
Kontakt
Login:
Hasło:
Rejestruj się
Zapomniałem hasło
Madź
...
...więcej...
Gości online:
20
Liczba wierszy w serwisie:
24113
PARTNERZY SERWISU:
Kongres Kultury Polskiej
Śródmiejski Ośrodek Kultularny w Krakowie
Fragile - pismo kulturalne
Beata Skulska-Papp
888
Dwór-Rodzina i szkoła.

Dwór - Rodzina i szkoła

Ojciec we dworze, jak pan, patriarcha,
Udzielny książę, dyktator, monarcha.
Cześć - autorytet, to fundament domu,
Wszelkim nawałom nie uległ, nikomu.
Nie wymuszony, wpisany w tradycję,
Mur praw otaczał, miał swą definicję.
Którą nikt z domu nie musiał powtarzać,
Ale jak święte zechciano uważać.

Obecność ojca była uświęcona,
Milczeniem dzieci, a prawa korona,
Nie zezwalała, aby też siadały,
O, nie dlatego aby się go bały.
To dla szacunku, ten jak punkt honoru,
Ton wychowania dyktował dla dworu.

Gest powitania, pocałunek ręki,
Pełen powagi, nie ważny wiek, wdzięki,
Cześć oddawano tuląc za kolana,
Do nóg padając, wielbiąc ojca - pana.

Cześć dla rodzica, do niego stosunek,
Tradycji spisał niezmienny warunek,
Z nauki religii wynikał jak prawo,
I był od wieków rodziny postawą.
Do tego stopnia ojca poważano,
Iż błogosławieństwa braku w państwie się bano,
Za dopust Boży- nieszczęść, i bieda ci dziecko,
Gdy ono prawo traktujesz zdradziecko.

Dzieci posłuszne, nie było możności,
Sprzeciwu. Choć dyktator, nie efekt próżności.
Ale od dziadów poprzez wieki całe,
Jedność spójności rodzin budowały.
Prawem objęte były dzieci małe,
Także dorosłe, w dworze zamieszkałe.
Zakaz dotyczył w różnych sprawach drobnych,
Także majątku, matrymonialnych, i temu podobnych.

Puki żył ojciec, nie dzielono włości,
Je zawiadywał, według swej możności.
Zależność dzieci od ojca własnego,
Było w tych czasach jak coś normalnego,
Co podkreślano na gościnach licznych,
I wystąpieniach, spotkaniach publicznych,
Także rodzinnych.
Dorosłe panki szli za głową domu,
I nie uwłaszczał fakt taki nikomu.
Nieśli mu szable, w kościele, przy ławie stawali.
Dając szacunek, tak orędowali.

Przy stole zawsze pierwsze miejsce miewał,
W bawialni fotel, krzesła wsze przyćmiewał.
Nikt w nim nie siadał. Rytm dnia i zajęcia,
Starszy przestrzegał od czasu dziecięcia,
Splot jego gustów, zachcianki i upodobania,
Były jak prawa, wprost do przestrzegania.
W sprawy domowe prawie się nie mieszał,
Lecz smaczną kuchnią zawsze się pocieszał.

Ojca pozycja dyktuje stosunki,
Męża do dzieci i jego małżonki.
Żona podległa bezpośrednio, pana,
Jest też i dworu jako pierwsza dama,
Dzieci rodzicom.
Siostry spełniają drugorzędną rolę,
Względem swych braci. Syn pierworodny
spełnia ojca wolę.
Jako najstarszy, nie zawsze wyjątkiem,
Sposobi wiedzę, by rządzić majątkiem.

Strzegli obyczaj, aby matka - żona,
W dworze czczona, była jak pani - matrona,
Wpływ jej był znaczny, choć nie ochmistrzyni,
Dom prowadziła jako gospodyni.
Doglądać było jej wzniosłym zadaniem,
Z spiżarni prowiant, zagospodarowanie.
Widoczny symbol, plik kluczy u paska,
W woreczku zwisa,ł jak wisior kutaska.
Klucze, drzwi ważne stawiały otworem,
Wszelki wiktuał warując dozorem.
Klucz do spiżarni, apteczki, szafy, cukiernicy,
Komody, biurka- do tych najsłodszych są też
zwolennicy,
Klucz stawiał zakaz. To pani domu ustalała
meni,
Za co szczególnie mąż zawsze ją cenił.
Prace dla służby, dzieci wychowanie,
Dla pani dworu było tu wyzwaniem.
Do niej należy by w miarę, zawczasu,
Na zimę każdą zgromadzić zapasów.

Sprawą nadrzędną każdej było matki,
Wychować dobrze i wykształcić dziatki.
Tu ojciec z racji licznej działalności,
I gospodarczej w dworze powinności,
Do wychowania nie bywał gorliwy,
Pomimo chęci, gdyby był uczciwy.
Ciężar kształcenia pan miewał na głowie,
Gdy rok już ósmy kończyli synowie.
Dopóki dzieci, ciężar ich nauki,
Matka nosiła, doznając tej sztuki.

By dwór dostatni, do tego chendogi,
W drób, bydło, trzodę- nie bywał ubogi.
Żony - gosposi, na głowie też było,
By wszelkie dobro w dworze się mnożyło.
Owoców, warzyw i zwierząt hodowla,
Choć czasochłonna bywała wymowna,
Gdy dwór był hojny, ociekał w dostatek.
W balach brał udział, zaś szlachecki
światek.
To też wysoko oceniał małżonek.
Żonę jak klejnot i dworu koronę,
Ozdobą męża. W swoich utworach spisują
poeci,
Żona jak brylant na ich drodze świeci.

W hierarchii druga, jest starszyzna państwa,
U właścicieli mieszkając, ziemiaństwa.
Kult i szacunek.Szli rankiem grzecznie, aby
ich powitać,
Grać w partię wista, mariasza, lekturę poczytać.
Dbać o "wygódki" i ziółka zaparzyć,
W zimowy wieczór posłuchać, pogwarzyć,
Zadbać o fotel, gruby pled na nogi,
I nastrój tworzyć przyjazny- nie wrogi.
Wygrzać ich łóżka mosiężną szkandelą,
Rozśmieszyć smutnych, cieszyć gdy weselą.

Prócz ich rodziców i dzieci kilkoro,
Od dawien dawna bywali podporą,
I rezydenci i rezydentki, często liczba spora,
Dla potrzeb dworu, byli gośćmi dwora.
Bracia lub siostry, same, niezamężne,
Wdowy, ubodzy krewni, chorzy niedołężnie,
Jak kazywała odwieczna tradycja,
Nie zagrażała ich z dworu pozycja.
Wszechstronna pomoc, w miarę możliwości,
Podziękowaniem był, za to że ich gościł.
Często ze szkoły, z wojska przyjaciele,
Po dobrach stracie, gdy mieli niewiele.
By się utrzymać, będąc w odwiedziny,
Przez lata całe doznali gościny,
Często do śmierci. Gościnność polska
wprawiała w zdumienie,
I częsty podziw. Skąpstwo kładło cieniem.
Dom stał otwarty dla wrogów i swoich.
Obfity w żywność i wiele pokoi.
Z sercem, życzliwie, przyjęto strudzonych,
Karmił i poił, w miejscu przeznaczonym,
Gościnny pokój.

Gdy dwór był duży i ludzi niemiara,
Bywał kapelan. Mszy Świętej ofiara,
W salonie sprawiał tu w specjalnej niszy,
Gdzie ustawiano mu ołtarzyk mnisi.

Bywał i lekarz, czyniąc swą powinność,
Często dozgonnie przyjmował gościnność,
Jako fachowiec słynąc od dziedzica,
Porady czerpie cała okolica.

Oprócz nich w dworze, czynnik zamożności,
Tu decydował jaką służbę gościł.
Bywała liczna, zatrudnił wielu z zawodami,
Dla dworu, sadu, wszystkimi włościami.
Służbę stanowią: oficjaliści, służba folwarczna,
i służba domowa,
Która na stałe przy dworze się chowa,
Z dziada pradziada w prawem domowników,
Ale i służby, lecz nie niewolników.

Nauka we dworze to element przedni,
W życiu paniczów jako chleb powszedni.
Od dziecka uczą z początku pacierza,
To obyczaje, rzemiosła żołnierza.

Nim jeść zaczęło, w krzyż rączki składało,
A gdy mówiło, pacierz odmawiało.
Nie jadł pokarmu puki nowa strofka,
W pamięć nie wkuła jego mała główka.

Mamka we dworze maleńkie karmiła,
Na prawie ważnym, w nim też się gościła,
Silna i zdrowa, jedna z wiejskich kobiet,
Od niej zależy i dziedzica zdrowie.
Spośród sług ważna, bez plag irytacji,
"Pokarm nie burzyć". zmartwień od flustracji.
Żyła spokojnie. Nie wolno urazić,
"Bo dziecko złamie". Mogła się obrazić.
Zdrowe jedzenie. Umów dopełniła,
Silne paniątko w końcu wykarmiła.
W wielu dworzanach wdzięczność
z serdecznością,
Czuwa nad mamką, jej także starością.

O ile mamki- szło zapotrzebowanie,
Piastunką, niańką były starsze panie,
Którym ufają, pracy onej zdzierżą,
I wychowanie dzieci im powierzą,
Mamkę do dziecka także dobierano,
Niańkę kolejną do niej przywiązano,
Dziecko kolejne. Była domownikiem,
Stróżką dzieciarni, ich orędownikiem.
Choć czas, zwyczaje, częściowo odmienia,
One chowały dalsze pokolenia.
W pamięci dzieci miały miejsca czułe,
Za pieśni, bajki, które do snu snuły.
Opiekę, miłość i serce matczyne,
W wdzięcznej pamięci wpisuje w dziecinę.
Letnie dzieciaki przekazują bonom,
Z wymogiem wyższym te im powierzono,
Przygotowane są więc zawodowo,
Z właściwych domów wybraną osobą.
Z domów szlacheckich, nie rzadko
mieszczańskich,
Średnio zamożnych, ale za to pańskich.
Uczą czynności, jak dziś przedszkolaka.
Tu kilkunastu, tam że jedynaka.

Gdy wiek osiągną, tętniły metrami,
W dziewcząt nadwyżce zaś guwernantkami,
Pierwsi dla chłopców, drugie zaś dziewczęta,
Nie zawsze jednak zasada ta święta.
Uczą matematyki, muzyki, rysunku,
Zdolność szczególną, kształcono w kierunku.
A każda dama zna obce języki,
Gra i poznaje zasady muzyki,
Jest ułożona z formą towarzyską,
Ręczne robótki, czuwa- nad słabością męską.
To guwernantkom dają to zadanie,
By z córek dworskich wychowano panie.
Choć pensje modne i w liczącym tonie,
W edukacyjnej większość stoi stronie.
W naukach owych, dzisiaj też rzecz święta,
Służy to chęciom, i wielbi talenta.

Rzadziej dziewczęta, chłopcy w części licznej,
Szli po nauce do szkoły publicznej.
Szkoła infirma Jezuicką zwana,
Parwa - pijarów, wszędzie stopniowana.
Uczą gramatyki, syntaktyki, retoryki,
Filozofii, teologii także poetyki.
Tu filozofię dzielą na logikę,
Dialektykę, fizykę i metafizykę,
Też dla niektórych tu matematykę.
Na Akademii Krakowskiej, Wileńskiej,
Także uczono tutaj mowy polskiej,
Języki, niemiecki, francuski, ponadto łaciny,
Astrologii, geografii, kosmografii także medycyny.

Etyczną siłą w dawnych obyczajach,
Nie rozkładano, w drodze na rozstajach,
Sedno stanowi dla sprawy publicznej,
W herbu insygniach dla sprawy dziedzicznej.
Siła opinii była w społeczeństwie,
Roli człowieka, w jego człowieczeństwie.

Banita wszakże mógł długo żartować,
Z wyroków różnych, intrygi swe knować.
Jednak u progu kres jego zuchwalstwa,
Rodzina murem- naprzeciw matactwa.

"Stryjcy herbowi" w rodzinnym obszarze,
Są świętym prawem, jak święte Ołtarze,
Kto ją bezcześci, kto ręką podnosił,
Karę ponosi, o litość nie prosił.
Wpływy, znaczenie, przyjęte szeroko,
Były potężne im szerzej, głęboko.
Biegły granice, u nas tak pojęte,
W Polsce przetrwały jak insygnia święte.

Józef Bieniecki

Liczba czytań: 706 || Liczba głosów: 0
Prześlij link do tego wiersza znajomemu:
Email:
ostatnio dodane wiersze
1. ostatnia kołysanka
2018-01-21
2. wartosci zycia
2018-01-20
3. wartosci ukryte
2018-01-20
4. sylwestrowa noc
2018-01-19
5. miedzy ludzmi i krokami
2018-01-19
6. smutny wniosek
2018-01-19
7. pogrzeb
2018-01-19
8. ***
2018-01-19
9. filozofia zycia
2018-01-18
10. osiagniecia czlowieka
2018-01-18
11. szaroburo
2018-01-18
12. przeslanie
2018-01-17
13. dzien babci
2018-01-17
14. ***
2018-01-16
15. stan wojenny
2018-01-16
16. solidarnosc
2018-01-16
17. Panie Administratorze
2018-01-15
18. swieta
2018-01-15
19. narodziny pana
2018-01-15
20. milosc po grob
2018-01-15
21. pamiec
2018-01-14
22. wzloty i upadki
2018-01-14
23. oswiadczenie jadwigi
2018-01-14
24. ***
2018-01-14
25. chrzest litwy
2018-01-14
26. ***
2018-01-13
27. ***
2018-01-13
28. kanion zycia
2018-01-13
29. kruszyna
2018-01-12
30. cialo bez duszy
2018-01-12
31. ku zdrad konca
2018-01-12
32. zycie
2018-01-12
[Home][Autorzy][Rejestruj się][Regulamin serwisu][Kontakt][Zgłoś naruszenie]


Copyright © 2006 - 2018 PoemProject