PoemProject PoemProject PoemProject
SZUKAJ:     Tytuły  Autorzy    
Home
Dzisiaj dodane
Dodane w tygodniu
TOP
Pokaż tomiki
Autorzy
O PoemProject
Historia
Regulamin serwisu
Patronat medialny
Współpraca
Forum PP
Kontakt
Login:
Hasło:
Rejestruj się
Zapomniałem hasło
Bonito
Zdjęcie autora - kliknij aby zobaczyć powiększenie
"...złapany w zamkniętym rozdziale życia..."...
...więcej...
Gości online:
19
Liczba wierszy w serwisie:
25246
PARTNERZY SERWISU:
Kongres Kultury Polskiej
Śródmiejski Ośrodek Kultularny w Krakowie
Fragile - pismo kulturalne
Beata Skulska-Papp
888
Nazwij mnie jak chcesz /Z inspirracji Le Clezio i Antoine de Saint-Exupery/

W Poezji- Planecie zapisanych strof
Na eterycznych złoconych tablicach
Znaczonych atramentem kosmicznego pyłu
Gdzieś w konstelacji Cefeusza
O twarzy ziemskiego króla Etiopii
Męża Kasjopei i ojca Andromedy
Może nawet jeszcze dalej
Gdzie obowiązuje ustrój poetycki
I gdzie nie ma komu zwyczajnie oddychać
Gdzie Efemeryczna Róża
Najlepiej czuje się pod kloszem
A plewy baobabu są przekleństwem
Bo zabierają tak ograniczoną
Przestrzeń drobinie ulotnej poezji
Niewidoczne ziarenka dobrych roślin
Drzemią uśpione nektarem tajemnicy
Aż któremuś z nich przyjdzie do głowy
Pragnienie przebudzenia się
Choć nigdy wcześniej
Nie dowiesz się kiedy

Tam idąc prosto przed siebie
Nie zajdzie się zbyt daleko
A senny horyzont lśni
Na wyciągnięcie dłoni
Tam wystarczy ledwie miejsca
Na niewielkie krzesełko
Utkane z srebrzysto perłowych warkoczy
Wypuszczonych w kobaltową przestrzeń
Przez wiecznie śpieszącą kometę
Gdzieś w kosmiczną głębię
Krzesełko które zawsze można
Przesunąć o kilka metrów
By ogladać wytęskniony
Bezkresny zachód słońca
Nawet kilka razy
W ciągu jednego dnia
Jeśli tylko tego pragniesz

Tam dwa czynne antracytowe
A w świetle słońca
Palisandrowo-miedziane
Całkiem malutkie wulkany
Dają ciepło wspomnień
Dymią szarą melancholią
A ten trzeci nieczynny
Zastygł w milczeniu
Zmrożony chłodem samotności
Pozostawił ślady wspomnień
Zamkniete w grafitowych korytarzach
Rzeźbionych żarem lekkich kroków

Posłuchaj wulkanicznego tercetu
Posłuchaj jak temat kosmicznej fugi
Dźwięk wiolonczeli i gwiezdny klawesyn
Otula szafirem nut
Gwiazdę wieczorną
Planetę Wenus
Posłuchaj szlochu spadających cząstek
Błyszczących rozpaczliwie planetoid
Które świecą na pożegnanie
Na tej skromnej wydawać by się mogło
Dziecięcej planecie marzeń
W zwierciadle wszechświata
Odbija się obraz minionego czasu
Ziemskie lato ciepłych dni
Mimo że ona taka niewielka...
Planeta Poezja...

W jej zwierciadle mieni się
Akwamarynowa łąka mlecznej krainy
Wskrzeszana powtarzalnością cyklu
Budzi gwiazdy zapachem swieżości
Korzenny roślinny gąszcz oplata dłonie
A kwietny pył czerwcowej
Pajęczej mgiełki
Której misterny splot poznajesz
Oddziela woalem
Tuląc nabrzmiałe pąki
Głębokich rozłożystych drzew
Jaśminowych nasyceń listków
I subtelne płatki wyjątkowych
Wciąż rozkochanych i tęskniacych róż
Przekraczasz granice...

Jeśli chcesz rozmawiać z gwiazdami
Dzielić z nimi ich tajemnice
Naucz się języka roślin
To zawsze jest możliwe
Ale trzeba oswoić najpierw siebie
Jeśli pokochasz kwiat
Który istnieje dla Ciebie
W pejzażu głębokiego nasycenia
Kolorów kosmosu
Pośród milionów gwiazd milionów galaktyk
Czy słonecznych układów
To sumy tych milionów
Przestają mieć jakiekolwiek znaczenie
Bo spogladając na swoją różę
Wiesz że jest jedyna
Będziesz szczęśliwy

Upojony nektarem
Mówisz sobie- Mój kwiat jest gdzieś tam
I wiem to z pewnością
Ludzie mają swoje gwiazdy
Które nie są dla nich tym samym
Gwiazdy to problemy dla badaczy
Dla wędrowców są przewodnikami
Dla innych są ozdobą nieba
Czułością spojrzeń w przeszłość
I niepewną przyszłość
Niewielkimi świetlnymi punkcikami
Na horyzoncie marzeń
Gwiazdy dostrzega się w spojrzeniu
Są ze szczerego złota
Ale tylko wówczas gdy jak bankier
Myślisz o nich szczerze i namiętnie
Ale te wszystkie gwiazdy milczą dla nich

Ty będziesz mieć gwiazdy
Jakich nie dostrzegł nikt
Gwiazdy niebieskie gorętsze niż białe
Gwiazdy które zatrzymają się
Na twym ramieniu
Rozkładając skrzydła jak ptak
Na chwilę przed podróżą
Gwiazdy promienne które
Muskają lustra jezior
Jak szybujace o zmroku jaskółki
Gwiazdy szepczące wieczorną modlitwę
Przyjaciółki porannej rosy
Gwiazdy obdarzone darem śmiechu

Wystarczy tylko spojrzeć na niebo nocą
Gdy zapragniesz śmiać się ze mną
Staniesz się na moment jedną z nich
Słoność łzy zamienisz w słodycz
Przypomnisz sobie że eM to morze
A Zet to błyskawica
Zapamiętasz że eS to znak węża
I moje niewidoczne dla oka inicjały
Możesz wtedy bez końca powtarzać
Że gwiazdy posiadają dar rozśmieszania
Będzie to tak jakbym ci ofiarował
Maleńkie dzwoneczki polne kaczeńce
Pomarańczowo żółte mniszki
Całą mozaikę barw
Delikate gwiazdy polnego kosmosu
Spójrz...








Liczba czytań: 776 || Liczba głosów: 0
Prześlij link do tego wiersza znajomemu:
Email:
ostatnio dodane wiersze
1. metal
2018-10-17
2. wśród nich
2018-10-17
3. przejdę się
2018-10-17
4. Klamra
2018-10-16
5. Bez Ciebie
2018-10-16
6. Kajdany
2018-10-16
7. Rozdzieleni
2018-10-16
8. Wieczornie
2018-10-16
9. i co ...?
2018-10-16
10. on
2018-10-16
11. Tak
2018-10-16
12. Bo...
2018-10-16
13. po drodze
2018-10-16
14. Sperłznienie (sic!) imigranta nad Tamizą
2018-10-16
15. odmiana
2018-10-15
16. Widzisz
2018-10-15
17. Być sobą
2018-10-15
18. Jeszcze
2018-10-15
19. Kolejne dni
2018-10-15
20. Nie myśleć
2018-10-15
21. O tak
2018-10-15
22. Lot
2018-10-15
23. We Śnie
2018-10-15
24. prognoza na ...
2018-10-14
25. kiedy już...
2018-10-14
26. powtarzać wciąż ...
2018-10-14
27. w Kwiatach
2018-10-14
28. nie udając
2018-10-14
29. Zatrzymaj się
2018-10-14
30. Wewnątrz
2018-10-14
31. Przemijanie
2018-10-14
32. Zamknięte pudełka
2018-10-14
[Home][Autorzy][Rejestruj się][Regulamin serwisu][Kontakt][Zgłoś naruszenie]


Copyright © 2006 - 2018 PoemProject