PoemProject PoemProject PoemProject
SZUKAJ:     Tytuły  Autorzy    
Home
Dzisiaj dodane
Dodane w tygodniu
TOP
Pokaż tomiki
Autorzy
O PoemProject
Historia
Regulamin serwisu
Patronat medialny
Współpraca
Forum PP
Kontakt
Login:
Hasło:
Rejestruj się
Zapomniałem hasło
koko
"ŻYCIE, KOCHAM CIĘ, KOCHAM CIĘ NAD ŻYCIE"...
...więcej...
Gości online:
53
Liczba wierszy w serwisie:
23317
PARTNERZY SERWISU:
Kongres Kultury Polskiej
Śródmiejski Ośrodek Kultularny w Krakowie
Fragile - pismo kulturalne
Beata Skulska-Papp
888
Przygoda

Kiedyś szedłem po lesie zielonym
Mnóstwem zapachów nasyconym
Ptaki zaczęły śpiewać ciszej
Jakby mrocznie nieco strachliwiej

W ręku kostur dzierżyłem
Nieco się rozmarzyłem
Strach się pojawił
Odwagę szybko strawił

Sam byłem w lesie!
I to nie na jego kresie!
W środku pośród gęstwiny!
Nie rosły w tym mroku żadne maliny!

Słońce zachodziło szybko
Na czerwono kolorowało wszystko
Jak to się skończy pomyślałem
Długo jednak ze sobą nie gadałem

Ptaki przeciągle zaskowytały
A potem jakby pouciekały
Cisza nagle wokół nastała
Mrozem po karku mnie pomacała

Nie zacząłem jednak uciekać
Opanowałem się i zacząłem czekać
Rozejrzałem się szybko wszędzie
Nie zastanowiłem się co teraz będzie

Ująłem mocniej kostur rękoma
Sytuacja niemal wymarzona!
Czytałem o wiedźmińskich przygodach
Stanąłem na nieco rozłożonych nogach

Przybrałem pozycję gotowości
Oczekiwałem najgorszych okropności
Na drugą górę zacząłem iść
Pod nogami zaszeleścił mi jakiś liść

Spojrzałem w dół szybko
Lato - to wszystko
Bałem się nawet spotkać człowieka
Przestałem udawać starożytnego Greka

Przygarbiłem się nieco ze strachu
To były odwagi początki krachu
Zacząłem iść jeszcze szybciej ale wolniej
Każdy krok stawiałem znacznie mozolniej

W końcu jednak do Chełmskiej Góry doszedłem!
Choć nigdy opalony teraz jeszcze bardziej zbledłem
Ciężko dysząc po schodkach przy wieży się wspiąłem
Lecz w końcu cel drogi osiągnąłem!

Teraz zacząłem się rozkoszować zwycięstwem
Zacząłem myśleć o swoim wielkim męstwie!
Pokonałem strach i przeciwności mroku
Podczas spaceru nie przyspieszyłem zbytnio kroku

Usiadłem pod Wieżą na ławie przy stole
Przypominając sobie w wyobraźni trolle
To były jednak potwory już zabite
Hańbą przez mój kostur okryte

Nie przyznałbym się do takiej wyobraźni
Jednak każdy jest czasem w miejscu kaźni
Ja swoją opuściłem na zawsze zapewne
Dorosłem, dojrzałem umysłem to pewne!

Trochę jeszcze tego niekiedy żałuję
Lecz swoje życie teraz bardziej miłuję
Kocham nadal las i za dnia i w nocy
Czuję naturę i powierzyłem los Bogów mocy

Liczba czytań: 1120 || Liczba głosów: 0
Prześlij link do tego wiersza znajomemu:
Email:
ostatnio dodane wiersze
1. nikim nie będąc
2018-12-17
2. Liście
2018-12-17
3. Seria
2018-12-17
4. Wymarzona
2018-12-16
5. Anioł nasz
2018-12-16
6. Napiszę o kimś innym
2018-12-16
7. Znaczek pocztowy
2018-12-16
8. Szklana góra
2018-12-16
9. sztuka pamiętania
2018-12-15
10. Wyjaśnienie
2018-12-15
11. Śnieżne wilki (Żyleta)
2018-12-15
12. Zabiorę Cię
2018-12-14
13. Pokochać
2018-12-14
14. Bez Ciebie
2018-12-14
15. Jesteś ciszą i dotykiem
2018-12-14
16. Nasze kiedyś
2018-12-13
17. Napisz o tym wiersz...
2018-12-13
18. W głosie zawiei
2018-12-12
19. Nie Wierzę
2018-12-12
20. Wieczór grafitem dotyka zachodu...
2018-12-12
21. Kiedyś nadejdzie wiosna
2018-12-12
22. Śnieżne płatki
2018-12-12
23. Niewypowiedziane
2018-12-12
24. Wyobraziłem sobie
2018-12-10
25. Pokochać
2018-12-10
26. Pomruk
2018-12-10
27. Droga
2018-12-10
28. W ciemności
2018-12-10
29. Szeroko
2018-12-09
30. Świt
2018-12-09
31. dystymia
2018-12-09
32. Wyczekiwanie
2018-12-08
[Home][Autorzy][Rejestruj się][Regulamin serwisu][Kontakt][Zgłoś naruszenie]


Copyright © 2006 - 2018 PoemProject