PoemProject PoemProject PoemProject
SZUKAJ:     Tytuły  Autorzy    
Home
Dzisiaj dodane
Dodane w tygodniu
TOP
Pokaż tomiki
Autorzy
O PoemProject
Historia
Regulamin serwisu
Patronat medialny
Współpraca
Forum PP
Kontakt
Login:
Hasło:
Rejestruj się
Zapomniałem hasło
madziax
jesteem bardzo wrażliwa... piszę dla siebie jak mi smutno..ludzie mowi...
...więcej...
Gości online:
33
Liczba wierszy w serwisie:
23531
PARTNERZY SERWISU:
Kongres Kultury Polskiej
Śródmiejski Ośrodek Kultularny w Krakowie
Fragile - pismo kulturalne
Beata Skulska-Papp
888
Gdy Mickiewicz wiersze pisał

Gdy Mickiewicz wiersze pisał,
cicho szumiał letni wiatr,
lazur wody się kołysał,
lekko się chybotał kwiat.

Gdy powstawał:Powrót taty
z lasów ciekły stróżką łzy
a na łąkach kwitły maki
i pachniały jeszcze bzy.

Potem burza wnet nastała,
jakby inny chciała wiersz,
nad domami poleciała,
dumnie prężąc swoją pierś.

Lecz poeta się nie strwożył,
wiersz dokończył piórem swym,
delikatnie go ułożył,
w myślach jeszcze ważąc rym.

Wysłał szeptem, w blasku słońca,
wiersz się uniósł, ruszył w świat,
ponad bory, ponad łąki,
leci już dziesiątki lat.

My czytamy z tak daleka,
choć tak blisko treść jest nas,
szumi Świteź, szumi rzeka
a litery łączy czas.

Kiedy pisał:Świteziankę,
białym piórem pośród chmur,
wieść się niosła wczesnym rankiem,
razem z wiatrem, pasmem gór.

A Świtezi sinej woda,
kołysała się bez fal,
nieopodal płakał modrzew,
chłopca jemu było żal.

A gdy:Rybka powstawała,
płaczem Krysi pierwszych łez,
chociaż rzeki tej już nie ma,
to jej echo nadal jest.

Wierny woła wciąż służący,
– Gdzie ty Krysiu, ach ty gdzie!?
kiedy z gęstej mgły wychodzi,
tuląc dziecko w głodnym śnie.

Potem burza powróciła,
za nią kłęby ciemnych chmur,
wokół lilie rozrzuciła
i zniknęła pośród gór.

Gdy Mickiewicz dostrzegł lilie,
zmarnowane, postrzępione,
to o panu wiersz napisał
i okrutnej jego żonie.

A gdy: Zima mu się śniła,
to jak lato tak pachniała,
skrajem pragnień niepoznanych
i miłości kolorami.

Kiedy pisał wiersz: Widzenie,
to zanurzył się we śnie,
i podążał za marzeniem
chłodną nocą, dżdżystym dniem.

Głaskał liście, krople rosy
i dziewczęcia miłą twarz,
zapatrzony w piwne oczy
chciał dotykać każdej z gwiazd.

Gdy powstawał: Pan Tadeusz,
drżał storczyka jeden liść,
a na łące wiatr przystanął,
borem, lasem nie chciał iść.

Dalej gdzieś się dziewczę śmiało,
pośród białych kwiatów bzu,
śmiechem w którym pieszczot chciało
i gorących z serca słów.

A gdy wiersz spisywał:Świteź,
to nie śpiewał żaden ptak,
nic się w krąg nie dało słyszeć,
nie zakwitał żaden kwiat.

Potem wicher zadął groźnie,
wieszcz zacisnął mocniej dłoń,
aby białym piórem spisać
wód Świtezi szarą toń.

Kiedy pisał Zimę miejską,
księżyc blaskiem słońca świecił,
mróz na chwilę zajrzał w okno,
dmuchnął chłodem, gdzieś poleciał.

Pozostawił tafle wody,
lśniące, jakby rozbawione
i zielone jeszcze drzewa
a już trawy oszronione.

Gdy płynęło Ugolino,
łzy nie mogły więcej płynąć
a goryczy cierpka czara,
głuchym głosem go wzywała.

Za nią druga, ta rozpaczy,
prosto stała, w niemej ciszy
chciała wieszcza wchłonąć, stracić
zaczepiając aksamitu.

Lecz ustały nawoływać,
z piasku wyrósł róży kwiat,
pióro wieszcza znów pisało,
dotykając pierwszy świat.

Wokół domów sen przystanął,
później wchodził poprzez drzwi,
niosąc sobą ukojenie,
rozlewając błogie sny.

Bladym świtem zniknął w dali,
w ręku mając stary koc
i odpłynął oceanem,
tam gdzie jeszcze trwała noc.

Gdy Mickiewicz: Strzelca pisał,
w lasach Driady w drzewach stały,
na polanach w ciepłym deszczu,
panny panów całowały.

Słońce grzało między drzewa,
w dół spływając promieniami,
pozostając już na zawsze,
w sercach wszystkich zakochanych.

Kiedy: Snuł Mickiewicz Miłość,
ona sama mu się snuła,
potem poszła ciemnym lasem,
nieraz się w nim jeszcze tuła.

Kiedy indziej wolno wzleci,
przez oboje zaproszona,
wtedy tak cudownie świeci
i zostaje gdzie są oni.

Wokół wieszcza noc zapadła,
tańczył senny płomyk świecy,
ukazywał kraj daleki,
ukazywał łąki, rzeki.

Żal tęsknoty serce ścisnął,
wieszcz zapragnął innej ciszy
by móc to co tak ukochał
lepiej widzieć, lepiej słyszeć.

Aż poranek spłynął deszczem,
lipy w dali dwie szumiały,
rozmarzone, senne jeszcze,
trawy wokół spoglądały.

Kiedy: Rozum z wiarą przyszedł,
deszcz przestawał właśnie padać
a na niebie w blasku słońca
tęcza chciała się układać.

Ułożyła się powoli,
wnosząc radość w oczy wieszcza
a on patrzył w nią bez końca,
jakby dotknąć chciał jej jeszcze.

Popłynęła: Romantyczność,
księżyc w gwiazdach świecił jasno,
wokół wieszcza utrudzony
późną nocą świat już zasnął.

Lecz cykady spać nie chciały,
tylko trwały tak w zachwycie,
później grały, grały, grały
a skończyły aż o świcie.

Tam: Reduta grzmi Ordona,
ciężkich, bohaterskich walk,
a na twarzach bohaterów
lśni odwaga, ducha hart.

Walczą, wroga pokonują
i odchodzą w gęstej mgle,
wicher ich policzył wszystkich,
kto już zginął a kto nie.

Już się działa wypaliły,
w dymie widać słońca blask
a my teraz dziękujemy
za wasz bohaterski czas.

Gdy powstawał wiersz: Pierwiosnek,
gładką dłonią, białym piórem,
wiatr przechadzał się po sosnach
i poleciał zaraz w górę.

Potem wzleciał nad obłoki,
gdzie marzenia gonią sny,
w jednej ręce miał pierwiosnki,
w drugiej ręce nie miał nic.

A gdy wiersz: Niepewność pisał,
drżały listki wszystkich drzew,
wokół nic nie było słychać,
tylko głośny ptaków śpiew.

Goździk w słońcu się uśmiechnął
i leciutki powiał wiatr,
wieszcz cichutko wtedy westchnął
a westchnienie słyszał świat.

ale kiedy wiersz spowity
jak Reduta, żalem słów,
i odejściem Pułkownika
i wolności bladych snów.

Wtedy pióro jemu drżało,
pisząc treści ciepłą łzą,
no bo ono też płakało,
tak jak wtedy płakał on.

Pójść nie mogło, pójść, nie chciało
ręka wieszcza, jego dom,
tylko słowa spisywało,
w wierszach które blaskiem lśnią.

Liczba czytań: 1497 || Liczba głosów: 0
Prześlij link do tego wiersza znajomemu:
Email:
ostatnio dodane wiersze
1. Szron i mrok
2019-04-24
2. Niemoc
2019-04-24
3. W imieniu naszej miłości...
2019-04-24
4. Miłość z Boskiego przeznaczenia...
2019-04-23
5. Ty moja miłosna pokusa
2019-04-19
6. puste pudełko
2019-04-17
7. Świat niebieskich oczu
2019-04-17
8. Wiosenne przesilenia...
2019-04-17
9. Ta co skradła mi serce...
2019-04-16
10. Wiosenne masło maślane
2019-04-14
11. Z miłosnych życiowych perypetii
2019-04-14
12. Druga w nocy
2019-04-13
13. gdy pytań w nadmiarze
2019-04-13
14. luty dwa tysiące dziewiętnastego roku
2019-04-13
15. Ty jesteś moim grzechem...
2019-04-12
16. Ty moja pokusa...
2019-04-11
17. Noc jak każda inna
2019-04-10
18. Tak zwyczajnie
2019-04-10
19. Jak Ty na mnie działasz...
2019-04-09
20. Oszczędnie
2019-04-08
21. Miłosne rozważania...
2019-04-07
22. W krzyku wiosny
2019-04-05
23. Przed świtem
2019-04-04
24. Materac
2019-04-03
25. Ballada do spalenia
2019-04-03
26.  Z potrzeby serca...
2019-04-03
27. Miłosne manewry...
2019-03-30
28. Zaśnij
2019-03-29
29. Potrzebny krawiec na wczoraj
2019-03-28
30. Zima
2019-03-28
31. Północ
2019-03-28
32. Puzzle
2019-03-28
[Home][Autorzy][Rejestruj się][Regulamin serwisu][Kontakt][Zgłoś naruszenie]


Copyright © 2006 - 2019 PoemProject