PoemProject PoemProject PoemProject
SZUKAJ:     Tytuły  Autorzy    
Home
Dzisiaj dodane
Dodane w tygodniu
TOP
Pokaż tomiki
Autorzy
O PoemProject
Historia
Regulamin serwisu
Patronat medialny
Współpraca
Forum PP
Kontakt
Login:
Hasło:
Rejestruj się
Zapomniałem hasło
zeerat
Zdjęcie autora - kliknij aby zobaczyć powiększenie
ALEKSANDER PTASZYN
1981r.-2005r.
Aleksander Ptaszyn urodz...
...więcej...
Gości online:
20
Liczba wierszy w serwisie:
24429
PARTNERZY SERWISU:
Kongres Kultury Polskiej
Śródmiejski Ośrodek Kultularny w Krakowie
Fragile - pismo kulturalne
Beata Skulska-Papp
888
Dziewczynka z domu dziecka

W trzepocie skrzydeł łez nie słyszę,
poza mną cicho echo łka,
czy w Domu Dziecka bywa miłość,
kiedy cię widzę wiem że tak.

Biały gołębiu wpuszczę ciebie,
tylko obetrę z okna łzy
i polecimy tam po niebie,
opowiem tobie wszystkie sny.

Siadłeś tak lekko na futrynie,
cały mój smutek gubiąc gdzieś,
popatrz już jestem na twym grzbiecie,
w górę gołębiu, wznieś się wznieś.

Och jak wspaniale być w powietrzu,
tulić się do twych białych piór,
jaki jest mały ten Dom Dziecka
kiedy jesteśmy pośród chmur.


Patrzę na miasto - w dali znika
a wiatr owiewa nas tak miło,
ach, miałam przecież ci powiedzieć
o tym co nocą mi się śniło.

Najpierw przyśniły mi się drzewa,
najmniejsze wyrwał z ziemi wiatr,
kazał mu rosnąć bez korzeni
i rzucił w całkiem obcy świat.

Potem przyśniła mi się pani,
waga co miała szale dwie,
na jedną ktoś kładł same kłamstwa,
i bardzo bałam się w tym śnie.

A kiedy indziej biały Anioł
jak w ręku trzyma złotą nić
i ją rozwija powolutku
a ja tak chciałam śnić i śnić.

Wtedy mnie uniósł hen ku górze
w ciebie gołębiu zmienił się
i usiadł tu gdzie dom, podwórze,
na trawie lekko sadząc mnie

moi rodzice nas spostrzegli
w słońcu tak pięknie wyglądali,
ja do nich biegłam, oni biegli,
potem tulili, całowali.

Rozejrzałam się dookoła
ażeby ciebie dostrzec znów,
chciałam ci jeszcze podziękować,
lecz nie starczyło by mi słów.

********** **********

Biały gołębiu tam za wzgórzem,
jest ukochany dla mnie dom,
popatrz to widać już podwórze
a to rodzice moi są.

Och jacy smutni i zgnębieni,
choć wokół kwitnie biały bez,
oni tęsknotą przytuleni
a oczy mokre wciąż od łez.

O usiedliśmy już gołębiu,
jak w moim najpiękniejszym śnie,
spostrzegli nas już mama z tatą,
biegną szczęśliwi, śmieją się.

W trzepocie skrzydeł pocałunki,
w trzepocie skrzydeł szczęścia łzy
a tam gdzie smutek z okien spływa
biały gołębiu jesteś ty.

Liczba czytań: 1380 || Liczba głosów: 0
Prześlij link do tego wiersza znajomemu:
Email:
ostatnio dodane wiersze
1. Gdzieś tam...
2018-05-24
2. Przez różowe okulary
2018-05-23
3. Lubię...
2018-05-23
4. Nagość
2018-05-23
5. i nie tylko
2018-05-23
6. Cudowna z czy bez
2018-05-22
7. O miłości nietylko
2018-05-22
8. Zwierciadło pragnień
2018-05-22
9. W kajdanach
2018-05-22
10. Scaleni
2018-05-22
11. Pod zdziwioną gwiazdą
2018-05-21
12. Pokochanie
2018-05-21
13. W bezdechu
2018-05-21
14. Szukając Eurydyki
2018-05-21
15. Fizyka duszy
2018-05-21
16. Zachód
2018-05-20
17. Zagubieni
2018-05-20
18. Tobą
2018-05-20
19. Takt miłosny
2018-05-19
20. Bunt
2018-05-18
21. Aragorn - Strażnik Północy
2018-05-18
22. Arwen Undómiel - Gwiazda Wieczorna
2018-05-18
23. Że krótko
2018-05-18
24. Wiedzieć
2018-05-18
25. W poszukiwaniu sensu
2018-05-17
26. Spoglądając w Ciebie
2018-05-17
27. Zdefiniowany świat
2018-05-17
28. Krople rosy
2018-05-16
29. W ciszy...
2018-05-16
30. Szklana Góra
2018-05-16
31. Być może...
2018-05-16
32. Intelektualne pragnienia
2018-05-15
[Home][Autorzy][Rejestruj się][Regulamin serwisu][Kontakt][Zgłoś naruszenie]


Copyright © 2006 - 2018 PoemProject