PoemProject PoemProject PoemProject
SZUKAJ:     Tytuły  Autorzy    
Home
Dzisiaj dodane
Dodane w tygodniu
TOP
Pokaż tomiki
Autorzy
O PoemProject
Historia
Regulamin serwisu
Patronat medialny
Współpraca
Forum PP
Kontakt
Login:
Hasło:
Rejestruj się
Zapomniałem hasło
utomarcin
Zdjęcie autora - kliknij aby zobaczyć powiększenie
Marcin Michał Baczyński (Sady)
Bytów

Facebook
...więcej...
Gości online:
97
Liczba wierszy w serwisie:
23696
PARTNERZY SERWISU:
Kongres Kultury Polskiej
Śródmiejski Ośrodek Kultularny w Krakowie
Fragile - pismo kulturalne
Beata Skulska-Papp
888
Dziewczynka z domu dziecka

W trzepocie skrzydeł łez nie słyszę,
poza mną cicho echo łka,
czy w domu dziecka bywa miłość,
kiedy cię widzę wiem że tak.

Biały gołębiu wpuszczę ciebie,
tylko obetrę z okna łzy,
poszybujemy - tam po niebie,
opowiem tobie wszystkie sny.

Siadłeś tak lekko na futrynie,
cały mój smutek gubiąc gdzieś,
popatrz już jestem na twym grzbiecie,
w górę gołębiu, wznieś się wznieś.

Och jak wspaniale być w powietrzu,
tulić się do twych białych piór,
jaki jest mały ten dom dziecka,
kiedy jesteśmy pośród chmur.

Patrzę na miasto - w dali znika
a wiatr owiewa nas tak miło,
ach, miałam przecież ci powiedzieć
o tym co nocą mi się śniło.

Najpierw przyśniły mi się drzewa,
najmniejsze wyrwał z ziemi wiatr,
kazał mu rosnąć bez korzeni
i rzucił w całkiem obcy świat.

Potem przyśniła mi się pani,
waga co miała szale dwie,
na jedną ktoś kładł same kłamstwa,
i bardzo bałam się w tym śnie.

A kiedy indziej biały Anioł
jak w ręku trzyma złotą nić
i ją rozwija powolutku
a ja tak chciałam śnić i śnić.

Wtedy mnie uniósł hen ku górze
w ciebie gołębiu zmienił się
i usiadł tu gdzie dom, podwórze,
na trawie lekko sadzając mnie.

Moi rodzice nas spostrzegli
w słońcu tak pięknie wyglądali,
ja do nich biegłam, oni biegli,
potem tulili, całowali.

Rozejrzałam się dookoła
ażeby ciebie dostrzec znów,
chciałam ci jeszcze podziękować,
lecz nie starczyło by mi słów.

********** **********

Biały gołębiu tam za wzgórzem,
jest ukochany dla mnie dom,
popatrz to widać już podwórze
a to rodzice moi są.

Och jacy smutni i zgnębieni,
choć wokół kwitnie biały bez,
oni tęsknotą przytuleni
a oczy mokre wciąż od łez.

O usiedliśmy już gołębiu,
jak w moim najpiękniejszym śnie,
spostrzegli nas już mama z tatą,
biegną szczęśliwi, śmieją się.

W trzepocie skrzydeł pocałunki,
w trzepocie skrzydeł szczęścia łzy
a tam gdzie smutek z okien spływa
biały gołębiu jesteś ty.

Liczba czytań: 1444 || Liczba głosów: 0
Prześlij link do tego wiersza znajomemu:
Email:
ostatnio dodane wiersze
1. sploty
2019-09-22
2. Między wierszami...
2019-09-21
3. Carpe diem
2019-09-21
4. Marzenia
2019-09-21
5.  Miłość moja to -Ty...
2019-09-21
6. w kalejdoskopie
2019-09-18
7.  Ty wiesz jak cię kocham...
2019-09-18
8. 8:41 – 9 lat później
2019-09-14
9. Do Wszystkiego
2019-09-14
10. Rachunek sumienia
2019-09-14
11. Dla tej którą tak kocham...
2019-09-13
12. co ja tu jeszcze robię
2019-09-12
13. Orientu Oleńka...
2019-09-08
14. a może byśmy
2019-09-04
15. ***
2019-09-04
16. co też takiego
2019-09-02
17. i cóż ty na to
2019-09-01
18. Ty moja miłość nad miłości...
2019-09-01
19. do Onych
2019-08-28
20. Pogoń
2019-08-26
21. Końcówka lata
2019-08-26
22. Tablica Mendelejewa..
2019-08-25
23. Opowiadanie....o Bezdusznym świecie XXI w. część 1.
2019-08-25
24. Przeciążona wolna wola
2019-08-25
25. ŚWIERGOT DUSZY
2019-08-22
26. Chleba naszego powszedniego
2019-08-22
27. Ach uroda!
2019-08-22
28. Tak ty na mnie działasz moja ukochana....
2019-08-19
29. kołem się toczy
2019-08-18
30. Gdy zechcesz
2019-08-17
31. Przyjaciel
2019-08-16
32. 2.52
2019-08-15
[Home][Autorzy][Rejestruj się][Regulamin serwisu][Kontakt][Zgłoś naruszenie]


Copyright © 2006 - 2019 PoemProject