PoemProject PoemProject PoemProject
SZUKAJ:     Tytuły  Autorzy    
Home
Dzisiaj dodane
Dodane w tygodniu
TOP
Pokaż tomiki
Autorzy
O PoemProject
Historia
Regulamin serwisu
Patronat medialny
Współpraca
Forum PP
Kontakt
Login:
Hasło:
Rejestruj się
Zapomniałem hasło
pograbek
Zdjęcie autora - kliknij aby zobaczyć powiększenie
zwykła dupa ...
...więcej...
Gości online:
28
Liczba wierszy w serwisie:
24548
PARTNERZY SERWISU:
Kongres Kultury Polskiej
Śródmiejski Ośrodek Kultularny w Krakowie
Fragile - pismo kulturalne
Beata Skulska-Papp
888
Dwór-Karnawał.

Od Świąt Trzech Króli po Popielec,
Gdy nóż schowano i widelec.
Mija czas szaleństw, często zbytek,
Radości, hulaństw na pożytek.

On z ziemi włoskiej przywędrował,
Klimat mu sprzyja, dopasował,
Choć przeżywają w pełni Włosi,
Nasz temperament również nosi.

Uznają żarty, każdy kawał,
W owym okresie się nadawał.
Bawią się zatem gdzie popadnie,
Czas karnawału na nich spadnie.
Tu w maskaradach, przebierańce,
To na kuligach, w salach tańce.
Kulig szczególną ma oprawę
Muzykę,krzyki wokół wrzawę.
Fantazji wodze dołączono,
Nad umysłowość przedłożono.

W przodzie kuligu kawaleria,
Nie byle jaka ,nie mizeria,
Chłopów jak na schwał dobierali,
By się od wilków gorsi bali.

Jazgot psich głosów, też dobiega,
Jednak nie skoczą w przód szerega,
Tak prowadzone dla pokory,
Z łbów im wybito wsze amory.

Dziesiątki świateł gna wzdłuż drogi,
To mrużą ślepią jak wąż srogi,
Chowając ciągle za drzew pniami,
Błyskają groźnie w noc ślepiami.

Brzęczy coś dziwnie, a znacząco,
Raz zagadkowo, czasem drwiąco,
W takt kopyt końskich grzmią Janczary,
W takt wystukując utwór stary.
Za kawalkadą gnają sanie,
W nich muzykanci, to ich granie.

Za nimi sanie pędzą sznurem,
Z pod kopyt śniegu tworząc chmurę,
Pachołcy obok konno gnają,
Łuczywem smolnym przyświecają.
Z łuczyw spływają ogni oka,
Jak kawalkada sań głęboka.

Tuż za kuligiem jeźdźcy konni,
Rośli, wraz z końmi wprost ogromni.

I płynie skoczna tworząc echo,
By się zatrzymać z dworu strzechą,
Budzić włodarzy, czekających,
Bochnem chleba , zwyczaj czczących.
Gdy wstał zaspany, dla uciechy,
Grajkowie grają, sypło z strzechy.
Bo najazd taki, jest widziany,
Choć zaskakuje, niespodziany.
W dniu się nie kończy , kilka z rzędem,
Porwą miejcowych na kolędę.

Tu, pod dworem z dwadzieścia sani,
Dworskie familie, pieją na nich.
Konie rżą niespokojne, biją kopytami,
Kwiczą,a czasem rwią zębami.

Gramolą z sani, w wilczurach, niedźwiedziach,
Ciężkich futrach, jak każdy w czasie sanny siedział.
Kobiety w jubkach futrzanych, w kapturkach na głowie,
Na nogach kurdybanki, pieczętują zdrowie.
Śnieg jest wysoki, więc damy na ręce,
Ujdą w karnawał zaloty szczenięce.
Nie jedna parą niechcący w oną zaspę bucha,
A nad uchem małżonki czułe słówka grucha.
Piszczą i pokrzykują na to zniewolenie,
Ale w ruchach i głosie wyczuć zezwolenie.

Kończy się powitanie, zaczyna część, tańca,
Byli skorzy do bitki, tańców i różańca.
Nikomu się nie śpieszy, zgodzeni z naturą,
Hołdując tradycji, szanując z kulturą,
Zasłużenie zimują oddając uciechom,
Wszystko na stół z spiżarni, gość pod
dworu strzechą.
Nie brakło i fantazji, wielkiego humoru,
A, że na każdych saniach ludzie z różnych
dworów,
Każdy nowe coś wnosi, mogliby tak hulać,
Puki by nie zastała następna babula,
- zima.
Wygłaszano oracje, czyniono facecje, raczą
potrawami,
Nade wszystko śpiewano wspierając trunkami.

Wiele pieśni zostało, choć wieki zmieniły,
W pięknie, sensie utworu szkód nie poczyniły.
Z pośród kilku ten jeden, "Mazur kuligowy",
Skoczny, rześki, wesoły, można rzec marszowy.

Miną z czasem kuligi, ogniste swawole,
Mody czasy zmieniają w historii pokoleń.
Bale stają się modne, są również okazją,
Poznać pannę, mężczyznę, darzyć go przyjaźnią,
Kandydatką na żonę, albo i na męża,
Ta praktyczna ich strona w zasadzie zwycięża.
Dbano o prezencję, wymyślne kreacje,
Zwyczaje czerpią z źródeł często nacji wrogich,
Zwanych postępowe, wulgarnych, ubogich,
Wewnętrznie. Nienaganne maniery
i z importu tańce,
W wieku dziewiętnastym wypierają walce,
Potem polkę - troteskę, kontredans, mazura,
A gdy już do wiwatu każdy się wyhula,
Idą na kolację, powtórnie do tańca,
Kontredansa, mazura, polkę no i walca.
Na koniec kontredansa, który bal ten kończy.
Jednych bal ten podzielił, a wielu połączył.
Pozostały niemodne suknie, spisane karnety,
Pozostały wspomnienia. I kolejne wety.

Szczególnie hucznie świętują zapusty,
W szaleństwie upomniały jaki człowiek pusty.
Że te wszystkie radości niewiele są warte,
Zbyt często wyuzdane i piekłem podparte.
Sygnał, należy skończyć rozpustne radości,
I bardziej się pochylić- myślą ku wieczności.

Okres karnawału, czas który to kończył,
Obłąkanie z szaleństwem można rzec, złączył.
Z karczmy nie wychodzono, nie jedli, a żarli,
Śpiewu nie uświadczyłeś, ale mordy darli.
Skrajne tego przypadki jednak się zdarzały,
I te same historie, co rok powtarzały.
Czas zapustów, ostatków, wiązał z obyczajem,
W kulturze ludowej. Wybiórczo do dziś pozostaje.
Wraz z północnym dzwonem w środę popielcową,
Zmienia się obraz Kraju, wdziewa suknię nową,
W żałobnym tonie.
Ci sami skorzy niedawno do hulaństw i tańca,
Dzisiaj lgną do pokuty, modlitwy, różańca.

Jeden z posłów tureckich wrócił do Stambułu,
Taką to opowieścią raczył tamtych mułłów.
Iż w Polsce w pewnej porze wszyscy chrześcijanie,
Dostają waryjacji, nim ono ustanie.
Muszą posypać głowy, proszek ma możności,
Iż w jednym dniu leczy wszystkich z przypadłości.

Józef Bieniecki

Liczba czytań: 1154 || Liczba głosów: 0
Prześlij link do tego wiersza znajomemu:
Email:
ostatnio dodane wiersze
1. Wśród wieczornych traw...
2018-06-22
2. Nie ma
2018-06-22
3. Pustka
2018-06-22
4. Le golas
2018-06-21
5. W lęku
2018-06-21
6. Tylko bądź
2018-06-21
7. Karczma pod kolorami wszelakimi (Żyleta)
2018-06-21
8. Usta
2018-06-21
9. Nie powiem Ci...
2018-06-20
10. Zastanawiam się...
2018-06-20
11. Lecz ciało pamięta...
2018-06-20
12. Odnalazłszy rytm
2018-06-20
13. Pokonany imiesłowem
2018-06-20
14. żadnego słowa
2018-06-20
15. Literówki
2018-06-19
16. Flecista z Hameln
2018-06-19
17. W oku cyklonu
2018-06-19
18. Huragan Namiętności (Żyleta)
2018-06-18
19. Śpij bezpiecznie
2018-06-18
20. Zwiastun burzy
2018-06-18
21. Godiva
2018-06-18
22. Doświadczenie wolności
2018-06-18
23. czegoś nam zabrakło
2018-06-17
24. ja wam
2018-06-16
25. Kaherdyn
2018-06-16
26. Na dobranoc (...magiczna codzienność z Tobą)
2018-06-16
27. Codzienność moja
2018-06-16
28. Spotkanie
2018-06-16
29. Lekcja kartografii
2018-06-16
30. rozmowa VI
2018-06-15
31. rozmowa V
2018-06-15
32. marzenia...
2018-06-15
[Home][Autorzy][Rejestruj się][Regulamin serwisu][Kontakt][Zgłoś naruszenie]


Copyright © 2006 - 2018 PoemProject