PoemProject PoemProject PoemProject
SZUKAJ:     Tytuły  Autorzy    
Home
Dzisiaj dodane
Dodane w tygodniu
TOP
Pokaż tomiki
Autorzy
O PoemProject
Historia
Regulamin serwisu
Patronat medialny
Współpraca
Forum PP
Kontakt
Login:
Hasło:
Rejestruj się
Zapomniałem hasło
lola25honey
Normalnie-nienormalna. Schizofrenicznie niepospolita. Sennie rozbudzon...
...więcej...
Gości online:
86
Liczba wierszy w serwisie:
23456
PARTNERZY SERWISU:
Kongres Kultury Polskiej
Śródmiejski Ośrodek Kultularny w Krakowie
Fragile - pismo kulturalne
Beata Skulska-Papp
888
Tatry Widok z góry.

Gdy z góry patrzę ,hen,hen ku dolinom,
Chaty górali jak liche łupinki,
Pól szachownice,srebrnym wężem cięte,
I stare smreki jak małe roślinki.
Drzemią w słonecznym bezruchu,spiekocie,
Turkusem barwne,kiedy ranek wstaje,
Zieleń szmaragdu na smrekowym morzu,
Odpocząć oczom na szacie podaje.

W siodle przełęczy falujące trawy,
One tym miejscem wysoko wzrastają,
Kładą się nisko,aby znowu powstać,
W ciągłym przeciągu,wiatrom się kłaniają.

Na jednym z wierchów skała razi bielą,
Niby wapienna,to srebro granitu.
Tysiącem mruga małych brylancików,
Gdy słońce sięgnie do granic zenitu.

Poniższe góry gęsto porośnięte,
Smreków czasami widoczne kikuty,
Halny pan Tater, władzę tu sprawuje,
Srogie przyrodzie rozdzielając knuty.

Gąszcze kresówki trudne do przebycia,
Wąską ścieżyną podążam ku dole,
Z prawej starodrzew smrekowy w poszumie,
Z lewej wiatrami potargane pole.

Setki pajęczyn łączy niby płotem,
Rosnące drzewa, mienią się tęczami,
Boski Artysta tych maleńkich mistrzów,
Zdolnością darzy nas arcydziełami.

Nagle się urwał, regiel jak ucięty,
Przede mną hale świeże, falujące.
Lagodne szczyty w dół stromizny zgięty,
Proszą by usiąść, we pięknie kuszące..
Tam z ponad wierchów rzeżki powiew wiatru,
Życia dodaje-zmęczenie odbiera,
Spokojnym okiem patrząc w Boskie dzieła,
Serce przyśpiesza i w piersi zapiera.

Tam aksamitem traw okryta hala,
Czasem kwiatami wierzchowiny kładzie,
Na tle odbite,pojedyńczo kala,
Urok podkreśla na górskim układzie.
Daleki widok Skalnego Podhala,
Od nieba tkany słonecznym promieniem,
Niby patelnia rozpalona ogniem,
Chłodzona z góry, wiatru pewnie tchnieniem.

Nocą i dniami mógłbym adorować,
Zachwycać wiecznie,Twoim Bożym dziełem.
W zadumie ciszy,na patosie piękna,
Pojąć dlaczego,ja się tutaj wziełem.

Józef Bieniecki

Liczba czytań: 1336 || Liczba głosów: 0
Prześlij link do tego wiersza znajomemu:
Email:
ostatnio dodane wiersze
1. Jak ty na mnie działasz moja ukochana...
2019-02-21
2. Oczy
2019-02-18
3. ***
2019-02-15
4. To wszystko
2019-02-15
5. Polej jeszcze...
2019-02-14
6. sonet rocznicowy
2019-02-14
7. Dwie jabłka połówki
2019-02-14
8. Nie uwierzysz
2019-02-14
9. Nie zapomnę
2019-02-14
10. Kocham Cię
2019-02-14
11. Intymnie
2019-02-14
12. brakujący kawałek
2019-02-13
13. Muzyka pełna rozmów...
2019-02-12
14. Podobni
2019-02-11
15. Harmonia dłoni
2019-02-11
16. granice
2019-02-11
17. pytania
2019-02-10
18. Taka sobie ptasia bajka
2019-02-09
19. Kiedy zakwitną przebiśniegi
2019-02-09
20. bez
2019-02-08
21. Albo lepiej
2019-02-08
22. Magiczne opowieści
2019-02-08
23. Cisza
2019-02-08
24. Zachwiany
2019-02-08
25. Życie po życiu
2019-02-08
26. Światem włada miłość...
2019-02-08
27. Impresja
2019-02-07
28. ***
2019-02-06
29. Poddany tylko jej...
2019-02-05
30. Pierwszy i ostatni...
2019-02-05
31. Jak Ty na mnie działasz...
2019-02-05
32. Posłuchaj
2019-02-04
[Home][Autorzy][Rejestruj się][Regulamin serwisu][Kontakt][Zgłoś naruszenie]


Copyright © 2006 - 2019 PoemProject