PoemProject PoemProject PoemProject
SZUKAJ:     Tytuły  Autorzy    
Home
Dzisiaj dodane
Dodane w tygodniu
TOP
Pokaż tomiki
Autorzy
O PoemProject
Historia
Regulamin serwisu
Patronat medialny
Współpraca
Forum PP
Kontakt
Login:
Hasło:
Rejestruj się
Zapomniałem hasło
verter
Taki sobie zwykły człowiek ze mnie... Ale człowiek......
...więcej...
Gości online:
20
Liczba wierszy w serwisie:
24627
PARTNERZY SERWISU:
Kongres Kultury Polskiej
Śródmiejski Ośrodek Kultularny w Krakowie
Fragile - pismo kulturalne
Beata Skulska-Papp
888
Wyrok

Zimowy wieczorze, coś ty uczynił,
Przecież ten człowiek niczym nie zawinił.
Wietrze życia, rozwiałeś płatki śniegu,
Ukazałeś wszystkie wspomnienia w biegu.

Nie wypierajcie się swej ciężkiej winy,
Klęknijcie przed sądem, to nie są kpiny.
Zeznając, opiszcie każde szczegóły,
Liczcie się z prawem, takie są reguły.

Kim jest pierwszy świadek, ach tak, kamienie,
Wejdźcie, wejdźcie, ukarzcie swe sumienie.
Odpowiadajcie na wszystkie pytania,
Prawdziwie i bez żadnego wahania.

A teraz mówcie, opiszcie mi wszystko,
To, co widziałyście, dziwne zjawisko.
Cisza na sali, słuchajmy zeznania,
Teraz mówi świadek tego zebrania.

##############################

Wysoki Sądzie to było okropne,
Przeżyłyśmy razem chwile pochopne.
Kiedy kładłyśmy się do snu wczesnego,
Widziałyśmy kogoś strasznie smutnego.

Człowieka, który stracił swą nadzieję,
Wędrującego przez śnieżną zawieję.
Walczył z wiatrem, stawiając krok po kroku,
Bałyśmy się, stałyśmy tylko z boku.

Wiatr skradał Jego wszystkie łzy wylane,
Ukazywał przeszłość w oczy tak szklane.
Wyrwał coś z dłoni, czy to było zdjęcie?
Nie wiemy, przekroczył wszelkie pojęcie.

Zagłuszał Jego rozpaczliwe krzyki,
Głos ukrywał, unikając krytyki.
Czym Ty się w ogóle kierowałeś?
Dlaczego razem z Nim nie współcierpiałeś?

Nie milcz, możesz się z tego wytłumaczyć,
Drwij z uczuć, czemu mówić nie chcesz raczyć?
Przez Ciebie nawet i dzisiaj cierpimy,
Dla nas to za dużo, My wychodzimy.

##############################

Wróćcie powiadam, nie wychodźcie z sali,
Przecież każdemu z nas się serce pali.
Musimy kontynuować posiedzenie,
Wyjaśnić wspólnie to całe zdarzenie.

Kim jest drugi świadek, ach tak, strumienie,
Wejdźcie, wejdźcie, ukarzcie swe sumienie.
Odpowiadajcie na wszystkie pytania,
Prawdziwie i bez żadnego wahania.

A teraz mówcie, opiszcie mi wszystko,
To, co widziałyście, dziwne zjawisko.
Cisza na sali, słuchajmy zeznania,
Teraz mówi świadek tego zebrania.

##############################

Wysoki Sądzie cóż żeśmy przeżyły,
O takim koszmarze nawet nie śniły.
Czy skazanym będzie kiedykolwiek żal?
Czy aż tak chcieli pójść na żałobny bal?

Wieczorze, Ciebie także to dotyczy,
Poznaj jak smakuje chwila goryczy.
Kiedy wpływałyśmy do pewnej rzeki,
Ty dręczyłeś czyjeś ciężkie powieki.

Nie pozwoliłeś odszukać mu zguby,
Zdjęcia przeszłości, wspomnienia swej luby.
Zamknąłeś mu oczy, wiatr przysłał chmury,
Stworzyliście razem nastrój ponury.

Igraliście z czyjejś gorzkiej rozpaczy,
Nie myśląc pewnie, że ktoś to zobaczy.
Człowiek ten od dawna się tu przechadzał,
Wzywał Boga, lecz Ten nie odpowiadał.

Był on na skraju Swego wyczerpania,
Na skraju świata, duszy oderwania.
Lecz ciągle wierzył, że w życiu coś zmieni,
Odnajdzie szczęście i nikt Go nie oceni.

Żył chwilą skradzionego pocałunku,
Smakiem i urokiem znanego trunku.
Swą całą młodość zmarnował wiernością,
Obliczem upadku, chorą czułością.

Zabiliście marną duszę i ciało,
Zimowe powietrze się ochładzało.
Popchnęliście Go do czynu błędnego,
Z Was już nie będzie pożytku żadnego.

Ofiarowaliście Nam Jego własność,
Przepiękną osobę, cudowną jasność.
Przyznaliście się Nam do Swego czynu,
Gdy usłyszeliście głosy, mój synu.

Odnalazłyśmy Go będąc pod mostem,
Znieruchomiał, milczał nie Naszym kosztem.
Złożyłyśmy hołd oddając wspomnienie,
Podarte zdjęcie wkładając w kieszenie.

Żądamy sprawiedliwego wyroku,
Póki dochodzenie dalej jest w toku.
Każdy wysłuchał tragicznej historii,
Opuśćmy wreszcie tę salę euforii!

##############################

Proszę o ciszę! O ciszę na Sali!
Nadal słychać jakieś szepty w oddali!
Wyprowadźcie wierzbę, niech tu nie płacze,
I panią z piórami, co głośno gdacze.

Skazani niechaj wystąpią przed sądem,
Nie Sowo, nie będziemy karać prądem!
Ogłoszę teraz werdykt ostateczny,
Niechaj skończy się ten problem odwieczny.

Wieczorze i Wietrze odnajdźcie duszę,
Przekażcie te słowa, które poruszę:
Ten, co powiedział, że czas leczy rany,
Nigdy nie kochał i nie był kochany.


Liczba czytań: 1194 || Liczba głosów: 0
Prześlij link do tego wiersza znajomemu:
Email:
ostatnio dodane wiersze
1. Piastunka
2018-07-20
2. co ma być będzie
2018-07-20
3. Schiza tęsknoty
2018-07-19
4. Puste myśli
2018-07-19
5. ***
2018-07-19
6. Obietnica
2018-07-19
7. Uważnym spojrzeniem
2018-07-18
8. W świecie poezji i prozy
2018-07-18
9. Pathfinder
2018-07-18
10. To za mało...
2018-07-18
11. Sen
2018-07-18
12. Słowa których brak...
2018-07-16
13. Cała prawda o...
2018-07-16
14. Na przekór
2018-07-16
15. Paradoks
2018-07-16
16. Za rogiem...
2018-07-16
17. Jesteś tylko moja...
2018-07-16
18. Zwiastun burzy (Żyleta)
2018-07-15
19. Korona pragnień
2018-07-15
20. Ocean ognia (Żyleta)
2018-07-15
21. Ton ciszy...
2018-07-15
22. Ukryte fantazje (Żyleta)
2018-07-14
23. Przyjdzie taki dzień...
2018-07-14
24. Zaczarowany...
2018-07-14
25. Ukryte pragnienia
2018-07-14
26. Uśmiechem
2018-07-13
27. Gry...
2018-07-13
28. Na kawy kubku
2018-07-13
29. Jak jesienne ptaki...
2018-07-13
30. Duchowa migrena
2018-07-13
31. Nieco inaczej
2018-07-12
32. Za zasłoną słów...
2018-07-12
[Home][Autorzy][Rejestruj się][Regulamin serwisu][Kontakt][Zgłoś naruszenie]


Copyright © 2006 - 2018 PoemProject