PoemProject PoemProject PoemProject
SZUKAJ:     Tytuły  Autorzy    
Home
Dzisiaj dodane
Dodane w tygodniu
TOP
Pokaż tomiki
Autorzy
O PoemProject
Historia
Regulamin serwisu
Patronat medialny
Współpraca
Forum PP
Kontakt
Login:
Hasło:
Rejestruj się
Zapomniałem hasło
szaman
Zdjęcie autora - kliknij aby zobaczyć powiększenie
raz lepszy...dzień raz gorszy...jak każdy...dzień z nadzieją......
...więcej...
Gości online:
15
Liczba wierszy w serwisie:
25523
PARTNERZY SERWISU:
Kongres Kultury Polskiej
Śródmiejski Ośrodek Kultularny w Krakowie
Fragile - pismo kulturalne
Beata Skulska-Papp
888
Wyrok

Zimowy wieczorze, coś ty uczynił,
Przecież ten człowiek niczym nie zawinił.
Wietrze życia, rozwiałeś płatki śniegu,
Ukazałeś wszystkie wspomnienia w biegu.

Nie wypierajcie się swej ciężkiej winy,
Klęknijcie przed sądem, to nie są kpiny.
Zeznając, opiszcie każde szczegóły,
Liczcie się z prawem, takie są reguły.

Kim jest pierwszy świadek, ach tak, kamienie,
Wejdźcie, wejdźcie, ukarzcie swe sumienie.
Odpowiadajcie na wszystkie pytania,
Prawdziwie i bez żadnego wahania.

A teraz mówcie, opiszcie mi wszystko,
To, co widziałyście, dziwne zjawisko.
Cisza na sali, słuchajmy zeznania,
Teraz mówi świadek tego zebrania.

##############################

Wysoki Sądzie to było okropne,
Przeżyłyśmy razem chwile pochopne.
Kiedy kładłyśmy się do snu wczesnego,
Widziałyśmy kogoś strasznie smutnego.

Człowieka, który stracił swą nadzieję,
Wędrującego przez śnieżną zawieję.
Walczył z wiatrem, stawiając krok po kroku,
Bałyśmy się, stałyśmy tylko z boku.

Wiatr skradał Jego wszystkie łzy wylane,
Ukazywał przeszłość w oczy tak szklane.
Wyrwał coś z dłoni, czy to było zdjęcie?
Nie wiemy, przekroczył wszelkie pojęcie.

Zagłuszał Jego rozpaczliwe krzyki,
Głos ukrywał, unikając krytyki.
Czym Ty się w ogóle kierowałeś?
Dlaczego razem z Nim nie współcierpiałeś?

Nie milcz, możesz się z tego wytłumaczyć,
Drwij z uczuć, czemu mówić nie chcesz raczyć?
Przez Ciebie nawet i dzisiaj cierpimy,
Dla nas to za dużo, My wychodzimy.

##############################

Wróćcie powiadam, nie wychodźcie z sali,
Przecież każdemu z nas się serce pali.
Musimy kontynuować posiedzenie,
Wyjaśnić wspólnie to całe zdarzenie.

Kim jest drugi świadek, ach tak, strumienie,
Wejdźcie, wejdźcie, ukarzcie swe sumienie.
Odpowiadajcie na wszystkie pytania,
Prawdziwie i bez żadnego wahania.

A teraz mówcie, opiszcie mi wszystko,
To, co widziałyście, dziwne zjawisko.
Cisza na sali, słuchajmy zeznania,
Teraz mówi świadek tego zebrania.

##############################

Wysoki Sądzie cóż żeśmy przeżyły,
O takim koszmarze nawet nie śniły.
Czy skazanym będzie kiedykolwiek żal?
Czy aż tak chcieli pójść na żałobny bal?

Wieczorze, Ciebie także to dotyczy,
Poznaj jak smakuje chwila goryczy.
Kiedy wpływałyśmy do pewnej rzeki,
Ty dręczyłeś czyjeś ciężkie powieki.

Nie pozwoliłeś odszukać mu zguby,
Zdjęcia przeszłości, wspomnienia swej luby.
Zamknąłeś mu oczy, wiatr przysłał chmury,
Stworzyliście razem nastrój ponury.

Igraliście z czyjejś gorzkiej rozpaczy,
Nie myśląc pewnie, że ktoś to zobaczy.
Człowiek ten od dawna się tu przechadzał,
Wzywał Boga, lecz Ten nie odpowiadał.

Był on na skraju Swego wyczerpania,
Na skraju świata, duszy oderwania.
Lecz ciągle wierzył, że w życiu coś zmieni,
Odnajdzie szczęście i nikt Go nie oceni.

Żył chwilą skradzionego pocałunku,
Smakiem i urokiem znanego trunku.
Swą całą młodość zmarnował wiernością,
Obliczem upadku, chorą czułością.

Zabiliście marną duszę i ciało,
Zimowe powietrze się ochładzało.
Popchnęliście Go do czynu błędnego,
Z Was już nie będzie pożytku żadnego.

Ofiarowaliście Nam Jego własność,
Przepiękną osobę, cudowną jasność.
Przyznaliście się Nam do Swego czynu,
Gdy usłyszeliście głosy, mój synu.

Odnalazłyśmy Go będąc pod mostem,
Znieruchomiał, milczał nie Naszym kosztem.
Złożyłyśmy hołd oddając wspomnienie,
Podarte zdjęcie wkładając w kieszenie.

Żądamy sprawiedliwego wyroku,
Póki dochodzenie dalej jest w toku.
Każdy wysłuchał tragicznej historii,
Opuśćmy wreszcie tę salę euforii!

##############################

Proszę o ciszę! O ciszę na Sali!
Nadal słychać jakieś szepty w oddali!
Wyprowadźcie wierzbę, niech tu nie płacze,
I panią z piórami, co głośno gdacze.

Skazani niechaj wystąpią przed sądem,
Nie Sowo, nie będziemy karać prądem!
Ogłoszę teraz werdykt ostateczny,
Niechaj skończy się ten problem odwieczny.

Wieczorze i Wietrze odnajdźcie duszę,
Przekażcie te słowa, które poruszę:
Ten, co powiedział, że czas leczy rany,
Nigdy nie kochał i nie był kochany.


Liczba czytań: 1205 || Liczba głosów: 0
Prześlij link do tego wiersza znajomemu:
Email:
ostatnio dodane wiersze
1. Uśpione myśli
2018-11-21
2. Kolor
2018-11-21
3. Kreda
2018-11-21
4. Miłość książkoholika
2018-11-21
5. Rozczarowanie
2018-11-21
6. ***
2018-11-21
7. Na indyka
2018-11-20
8. Stokrotka
2018-11-20
9. trudno
2018-11-20
10. Odór polityki
2018-11-20
11. W locie
2018-11-19
12. W płomieniu
2018-11-19
13. W pocałunku
2018-11-19
14. Ciąg Dalszy Nastąpi
2018-11-18
15. ***
2018-11-18
16. …miłosne wybory…
2018-11-18
17.  …prawdziwe pragnienia…
2018-11-18
18. ***
2018-11-18
19. ***
2018-11-18
20. ***
2018-11-18
21. ***
2018-11-18
22. U źródła
2018-11-17
23. ***
2018-11-17
24. ***
2018-11-17
25. ***
2018-11-17
26. End
2018-11-17
27. Wędrowiec
2018-11-17
28. Zraniony anioł
2018-11-17
29. Wernisaż
2018-11-16
30. Zapomniane podania (Żyleta)
2018-11-16
31. We mnie
2018-11-16
32. Brak mi twoich ust
2018-11-16
[Home][Autorzy][Rejestruj się][Regulamin serwisu][Kontakt][Zgłoś naruszenie]


Copyright © 2006 - 2018 PoemProject