PoemProject PoemProject PoemProject
SZUKAJ:     Tytuły  Autorzy    
Home
Dzisiaj dodane
Dodane w tygodniu
TOP
Pokaż tomiki
Autorzy
O PoemProject
Historia
Regulamin serwisu
Patronat medialny
Współpraca
Forum PP
Kontakt
Login:
Hasło:
Rejestruj się
Zapomniałem hasło
Oluna94
...
...więcej...
Gości online:
18
Liczba wierszy w serwisie:
24116
PARTNERZY SERWISU:
Kongres Kultury Polskiej
Śródmiejski Ośrodek Kultularny w Krakowie
Fragile - pismo kulturalne
Beata Skulska-Papp
888
Myśli brutalnie przerwane.

Lodowaty oddech śmierci
Przylgnął mi do twarzy
Widzę też u moich braci
Czysta śmierć bez skazy.

Jeszcze siedzi spokój
Ale zaraz się zacznie
Rozkaz marszu w bój
Aż szlag wroga trzaśnie.

Strach do mnie nie doszedł,
Zgubiłem go w innym miejscu,
Już dawno temu odszedł
Z tyloma grzechami na sercu.

Zaczęło się to bardzo dawno
Z piętnaście lat temu,
Gdy z kolegą się kradło
Dosłownie wszystko, co popadło.

Pewnego razu nam się trafił
Tygodniowy utarg ze sklepu
Kolega to wszystko schrzanił
Nie oddając połowy łupu.

Nie mogłem na to patrzeć
Słabymi oczami ministranta
Musiałem w przepaść skoczyć
Zabijając przybranego brata.

Należało, więc uciec daleko
Pomógł mi w tym inny kolega
Lecz już raz otworzone wieko
Gasi ostatnie światło sumienia.

Ucieczka stanęła w Berlinie,
I siedząc na kawiarnianym tarasie
O przewidzianej karze i mojej winie
Przeczytałem w porannej prasie.

Kolega wyszedł z propozycją
Chodziło tu o jakiegoś brudasa
Musiałem zrobić to z precyzją
Żywcem spalić młodego Turasa.

Nagle stanąłem jak lis w nagonce,
Szukały mnie dwie grupy,
Turecka rodzina i psy gończe,
Uciekając zostawiałem trupy.

Dostałem paszport fałszywy
I pieniądze na żarcie i bilet
Bóg wysłuchał mojej modlitwy
Nie obdarli mnie ze skóry jak filet.

Jadąc w pociągu do Sarajewa
Tylko tam mnie nikt nie szukał
Tam żadnej winy nikt już nie miał
Tylko diabeł do okna pukał.

Spisali fałszywe nazwisko
Z fałszywego paszportu
Obóz wyglądał jak mrowisko
Jak trzeci świat z importu.

Tutaj wszystko było legalne
Mogłem robić to bez umiaru
Wszystkie krzywdy moralne
Za tysiąc pięćset dolarów.

Nagle wybuch i rozkaz ataku
Przerwał moje rozpamiętywanie
Teraz jestem tutaj w tym statku
Myśli brutalnie przerwane.



Liczba czytań: 1462 || Liczba głosów: 0
Prześlij link do tego wiersza znajomemu:
Email:
ostatnio dodane wiersze
1. Jestem twój- ty moja słodka dziewoja...
2018-01-23
2. pakt o nieagresji
2018-01-22
3. podstawa chrzescijanstwa
2018-01-22
4. ostatnia kołysanka
2018-01-21
5. wartosci zycia
2018-01-20
6. wartosci ukryte
2018-01-20
7. sylwestrowa noc
2018-01-19
8. miedzy ludzmi i krokami
2018-01-19
9. smutny wniosek
2018-01-19
10. pogrzeb
2018-01-19
11. ***
2018-01-19
12. filozofia zycia
2018-01-18
13. osiagniecia czlowieka
2018-01-18
14. szaroburo
2018-01-18
15. przeslanie
2018-01-17
16. dzien babci
2018-01-17
17. ***
2018-01-16
18. stan wojenny
2018-01-16
19. solidarnosc
2018-01-16
20. Panie Administratorze
2018-01-15
21. swieta
2018-01-15
22. narodziny pana
2018-01-15
23. milosc po grob
2018-01-15
24. pamiec
2018-01-14
25. wzloty i upadki
2018-01-14
26. oswiadczenie jadwigi
2018-01-14
27. ***
2018-01-14
28. chrzest litwy
2018-01-14
29. ***
2018-01-13
30. ***
2018-01-13
31. kanion zycia
2018-01-13
32. kruszyna
2018-01-12
[Home][Autorzy][Rejestruj się][Regulamin serwisu][Kontakt][Zgłoś naruszenie]


Copyright © 2006 - 2018 PoemProject