PoemProject PoemProject PoemProject
SZUKAJ:     Tytuły  Autorzy    
Home
Dzisiaj dodane
Dodane w tygodniu
TOP
Pokaż tomiki
Autorzy
O PoemProject
Historia
Regulamin serwisu
Patronat medialny
Współpraca
Forum PP
Kontakt
Login:
Hasło:
Rejestruj się
Zapomniałem hasło
nAzGuL22
Zdjęcie autora - kliknij aby zobaczyć powiększenie
Kuriozum...
...więcej...
Gości online:
19
Liczba wierszy w serwisie:
24616
PARTNERZY SERWISU:
Kongres Kultury Polskiej
Śródmiejski Ośrodek Kultularny w Krakowie
Fragile - pismo kulturalne
Beata Skulska-Papp
888
Poemat do serca mojego

Historia matko moja,
Gdzież ty jest?
Gdy dusza moja,
Jest skazana na wieczne zapomnienie.
Wśród ludzi, dla, których jesteś
Martwą istotą,
Martwą potrzebą,
I zbędną niczym,
Bóstwa zapomniane.
Śmierć natchnęła usta moje
I w jej dźwiękach tonie.
Śmierć przenika kości moje
I po promieniach mego uczucia,
Zmierza ku Tobie.
Matko, któraś życia mnie uczyła.
Strzeż się przed ludźmi,
Którzy na ustach swoich,
Mają pieśń Bożej zbrodni.
Czas jest naszą potęgą
I mocą niezmierną.
Zanurz się ze mną,
W gwiazd kołowrocie.
I razem
Prześledźmy tę zbrodnie.

Idźmy razem ,
Przez świat,
Ludzi złowieszczych.
Zanurzmy się w odmętach,
Twego łona.
Cofnijmy się,
Do czasu,
W którym,
Nowa,
Wiązała się budowa.

Mam je, mam je, mam je,
Tych ludzi dwoje,
Którzy popełnili ,
Okrutna zbrodnie.
Czas miał załagodzić ich występki,
Ale o to z Twego łona.
Wyciągam zbrodnicze wieści
I od nowa tworze pieśni,
Których nieprzebraną miarę
Spajam, łącze,
To w ostrofy plącze.
Mówią żeś Ty matką mego życia,
Ale gdzież Ty jest, kiedy tak potrzebuje Cie?
Zniknęłaś, odeszłaś w zapomnienie
Teraz to ja tworze za Ciebie.

Czas byśmy zapomnieli,
O starych występkach.
Czas byśmy skupili się,
Na nowych potęgach.
Oto z czasu się wynurza,
A niebo zbrodniami zachmurza.
Wyłaniam z Historii odmętów,
Wiedzę nieprzebraną,
Wiedzę unikalną,
Która życie i śmierć,
Na nowo powoła.
Cofam się w przeszłość,
Widzę tę zbrodnie.
Widzę oficerów ich krew,
Jest ich wielu.
Ale to, co Stalin zrobił,
Jest niczym w porównaniu,
Czym Hitler się zaszczycił.
Widzę zbrodnie,
Widzę, czuję całym ciałem się lubuję.
Widzę Żydów na śmierć idących.
Widzę ich dusze w ciałach gnijących.
Płomienie zniszczenia ich potęgi dostatku.
Boże, gdzież Ty byłeś,
Gdy na śmierć Żydów prowadziłeś,
Gdy siłą porzucili swe majątki,
Swych dostatków progi,
Gdy mocą zbrodni zeszli z Twojej drogi?

Nie wiem milczysz,
Ja dalej zanurzam się w głębi.
I zdobywam wiedzę,
Ale cóż to!?
Cóż się dzieje!?
Nagle wyrwany z łona swej matki
I zatrzymany w harmonijkach pędzie.
Nie wiem, nie wiem, co się tutaj dzieje!
Ach... To nowa pieśń
Nowa zbrodnia ludzka,
Serce me do krzyża przykuwa.
Świat we mgle i w ciemnościach się zanurza,
Krew spływa z twego łona,
Oto nowe pięści wroga.
Ale cóż to!?
Ja przeszłość badam,
To w przeszłość,
Ja dusze wkładam.
Nie zaś w przyszłość,
Więc co jest tutaj!?
Przeszłość jest osnową moją.
I jak szatan palce swoje w ludzi wkłada,
To ja zaraz to badam.
O tak! Ja to też zaraz zbadam.
Choć niechętnie,
Choć tajemnie.
Ale muszę cóż poradzić,
Ciekawość mnie nie zrani.

Rzucam się w pędzie,
W przyszłość, a nie w przeszłość.
Tam swój świat dobędę.
I tak odkrywam zbrodnie nowe,
Ciemnota i głupota,
Duma i despotyzm szalony.
Przelewa się przez ziemie,
Jak śmierć,
Co dobyła nowe mienie,
Jakim jest miecz zbrodni przeklętej,
Którego nie sposób się pozbyć.
Wszędzie zdrada, obłuda,
Cały świat w kłamstwach osnuwa
I ludzkie dusze szatańskim dymem zachmurza.
Oni dym ten wdychają,
Matkę Boską pozostawiają.
Świat skończy swe istnienie,
Gdy nowe zbrodnie skrwawią moje mienie.
Wraz z upadkiem,
Rodów szlachetnych.
Zapoczątkuje się żywot,
Matek przeklętych.
Ich nie czyste łono powoła do życia,
Pokolenie o fantazji tygrysa,
Który na lwa się porywa.
Dzieci głupie bez wiedzy,
W której przeszłość by zbadały.
Będą popełniać blefy okrutne,
A gdy Bóg straci cierpliwości dostatek,
Bóg wysadzi tę ziemie,
Na skalny kawałek!

A ja stanę po środku chaosu
I wyciągnę z przeszłości,
Po ludziach wspomnienie.
Wyjmę, zachmurzę.
I wnet do życia pobudzę.
Złączę skały, co krwią zatrute.
I poplącze zbrodnie tajemne
I połączę w jedno istnienie.
Stworze pieśń szczęśliwą.
Wyciągnę swój naród szlachetny,
Z przeszłości osnutej w ciemność
I dźwignę go do góry,
Obejmę go w całości.
Niczym dobry ojciec
I w przyszłości utwierdzę.
Będzie on trwał do póty,
Gdy świat zbrodniami zatruty,
Nie zatraci się w nicości
I nie zapomni świata złości.


Liczba czytań: 1469 || Liczba głosów: 0
Prześlij link do tego wiersza znajomemu:
Email:
ostatnio dodane wiersze
1. Słowa których brak...
2018-07-16
2. Cała prawda o...
2018-07-16
3. Na przekór
2018-07-16
4. Paradoks
2018-07-16
5. Za rogiem...
2018-07-16
6. Jesteś tylko moja...
2018-07-16
7. Zwiastun burzy (Żyleta)
2018-07-15
8. Korona pragnień
2018-07-15
9. Ocean ognia (Żyleta)
2018-07-15
10. Ton ciszy...
2018-07-15
11. Ukryte fantazje (Żyleta)
2018-07-14
12. Przyjdzie taki dzień...
2018-07-14
13. Zaczarowany...
2018-07-14
14. Ukryte pragnienia
2018-07-14
15. Uśmiechem
2018-07-13
16. Gry...
2018-07-13
17. Na kawy kubku
2018-07-13
18. Jak jesienne ptaki...
2018-07-13
19. Duchowa migrena
2018-07-13
20. Nieco inaczej
2018-07-12
21. Za zasłoną słów...
2018-07-12
22. Gdy nie patrzy nikt
2018-07-12
23. Karty Losu (Żyleta)
2018-07-12
24. Bez koszyka na grzyby
2018-07-12
25. coś tak za szybko
2018-07-12
26. Dialog
2018-07-11
27. Empatycznie...
2018-07-11
28. Sen podarowany
2018-07-11
29. Małe szczęścia
2018-07-11
30. Kobieta w koralowej sukni
2018-07-11
31. W biały dzień bywa najciemniej
2018-07-10
32. bywa z czasem
2018-07-10
[Home][Autorzy][Rejestruj się][Regulamin serwisu][Kontakt][Zgłoś naruszenie]


Copyright © 2006 - 2018 PoemProject